Podsumowanie 2019 roku

Cezarkos nad Doliną Lewego Talgaru

W 2019 roku wpisałem się w ogólnopolską koniunkturę gospodarczą i spędziłem go na konsumowaniu owoców sukcesu gospodarczego. Swojego sukcesu. Spędziłem ten rok na swoich zasadach. Byłem szczęśliwy. Mam wielką satysfakcję z osiągnięć 2019go. Jestem spełniony, pięknie żyje, tak jak chciałem, jeśli nie lepiej. Jestem zdrowy, mam świetną dziewczynę i pasje które dają mi nieziemską satysfakcje. To podstawy mojego szczęścia. Żyje na bardzo dużym poziomie, nie mając niepotrzebnych kosztów, a to zasługa umiejętności określenia definicji swojego szczęścia oraz wyzbycia się chciwości.

Blog

Mój rok blog w liczbach wygląda bardzo dobrze. Wydałem 23 wpisy a te przyniosły 24 424 wyświetleń, czyli o 6 000 więcej niż w roku minionym, oraz 7 849 odwiedzających, prawie 2 000 więcej niż w roku ubiegłym. Od momentu założenia bloga w 2015 to był najlepszy rok pod względem statystyk! Najpoczytniejsze wpisy z tego roku to zarazem dwie najciekawsze wyprawy w ostatnich latach: Islandia rowerem i Wyprawy górskie w Kazachstanie i Kirgistanie. Obserwuje niewielki wzrost na fanpage fb i instagramie, któremu się nie dziwie ponieważ w tym roku nie poczyniłem żadnych promocyjnych kroków w tym zakresie. Niezmiennie lubię pisać, uwielbiam tworzyć swoją rzeczywistość na blogu. Poza regularnymi relacjami z moich wypraw dobrze przyjęła się comiesięczna seria o kulturze i wydarzeniach codziennych „Co świruje„, którą prowadzę już drugi rok.

Książki

37 książek w ciągu jednego roku? No sztos, to chyba będzie rekord od kilku lat!

Najciekawsze pozycje tego roku to: analityczna, podnosząca na duchu „Factfulness” rodziny Roslingów, „Szóste wymieranie” Elizabeth Kolberg o zanikaniu bioróżnorodności na naszej planecie, powieść Orhana Pamuka pt. „Rudowłosa„, świetnie napisana relacja z tragedii pod najwyższą górą świata w 1996 „Wszystko za Everest” Krakauera, w moim odczuciu najlepsza książka o rozwoju osobistym „7 nawyków skutecznego działania” Stephena Coveya, bardzo ciekawie opisane arktyczne i antarktyczne doświadczenia Mikołaja Golachowskiego „Czochrałem antarktycznego słonia„, błyskotliwe reportaże z Bałkanów „Bukareszt” i „Błoto słodsze niż miód” Małgorzaty Rejmer.  Tak, to był bardzo dobry rok książkowo!

Moje wszystkie pozycje tego roku na goodreads.

Filmy

W 2019 przyniósł zaskakujący odwrót ogórkowej tendencji w kinematografii obserwowanej od kilku lat. Tym razem był to lepszy rok filmów, a gorszy seriali. Najlepsze filmy obejrzane w tym roku w moim odczuciu to: Sny wędrownych ptaków, Green book, Free solo, Dunkierka, Dawn wall, Dawno temu w Hollywood, Ból i blask, Kafarnaum, Parasite, Ostatnia rodzina, Boże ciało, Joker, Szwajcar – historia najemnika, Na noże.

Seriale które najmocniej przypadły mi do gustu w tym roku to: Śmierć, miłość, roboty, Czarnobyl, Dogs of Berlin, Peaky blinders sezon 5, Wataha sezon 3, Wiedźmin.

Tylko dwie wizyty w teatrze.

Sport

Jak na 32 latka, eksploduje endorfinami bez względu na porę roku, pogodę czy warunki życiowe. A myślałem że się kiedyś ze starzeje, zdziadzieje i przestanę uprawiać sport. A jest wręcz odwrotnie. Od wielu lat utrzymanie wysokiej formy fizycznej jest kluczowym czynnikiem regulującym mój dobrobyt psychiczny. Nie ważne czy praca na etat, czy bezrobotny, czy plucha, czy skwar, indoor czy outdoor. Sport rzecz święta, trzeba go uprawiać. Co ciekawe, od czerwca czyli przejścia z siedzącego stylu życia w korpo na intensywne podróże schudłem z 86 kg do 79.

W tym roku wziąłem się za wspinaczkę indoor. Na początku roku postawiłem na naukę wspinaczki technicznej na boulderze i z liną na wędkę. Od lutego do połowy czerwca chodziłem dwa razy w tygodniu po dwie godziny na sekcję boulderingu z instruktorem na Crux, uzupełniane wspinaczką na Stacji Grawitacji, Murralu, Makaku i w góre na linie. Wciągnąłem w to kilka koleżanek i kolegów. Zrobiłem też kurs autoasekuracji w szkole wspinaczkowej.

Na wiosnę i jesień dużo biegam i pływam, czasem pójdę na siłkę oraz sporadycznie gram w siatkówkę (obóz siatkarski na Mazurach). Natomiast niezmiennie w sezonie czyli od kwietnia do października dalej gram bardzo dużo w tenisa, tej pasji nigdy nie zatracę. Do pracy jeżdżę rowerem (już drugi rok), popołudniami jeżdżę rowerem. Od maja na nowym wielocypedzie, bo zamieniłem trekking na gravel. Po świecie jeżdżę rowerem. W tym roku przejechałem ponad 5000 km rowerem, przebiegłem około 100km, przepłynąłem tradycyjnie z 15km. Łącznie daje to pewnie 5-6 dni w tygodniu ze sportem, regularnie 5-6 dziedzin sportu (nie wliczając wypraw górskich i rowerowych). Mój czas wolny to sport i książki/filmy.

Podróże

Rzuciłem pracę w korpo w czerwcu, żeby podróżować. Serio. Pół roku w robocie, pół przeznaczone na podróże.

W 2019 zorganizowałem 5 wypraw rowerowych, ale za to jakich. Rozbiłem bank. Spędziłem 36 pełnych dni na rowerze. Na wiosnę na lekko: jeden weekend na dwóch kółkach w okolicach Brodnickiego Parku Krajobrazowego i jeden gravelowy weekend po pojezierzu Olsztyńskim. Trzy duże projekty rowerowe: Szwajcaria rowerem na wiosnę solo, Islandia rowerem dookoła solo, Szwajcaria rowerem z Bike jamboree na jesieni. To razem ponad 5000 km. Jak na nie kolarza, to chyba dużo! To był najlepszy rok rowerowy jak dotąd w moim życiu. Czy da się więcej, lepiej, dalej? Pewnie że się da, trzeba tylko przeanalizować, ile będę musiał poświęcić. Chciał poświęcić.

Jeden weekend leniuchowania na Helu w hamaku. Kilka dni odpoczynku w rodzinnej miejscowości.

W tym roku poważnie wziąłem się za szlifowanie formy narciarskiej. Aż cztery weekendy spędzone na nauce jazdy na nartach: na stokach w Korbielowie i Wiśle oraz w Bieszczadach i Gorcach na skiturach.

Trzy zimowe weekendy turystyczne w Tatrach w marcu i listopadzie oraz jeden letni w sierpniu na Orlej Perci! Do tego jeden wypad turystyczny w Bieszczady.

Zorganizowałem 5 dużych wypraw górskich poza Polskę: trek przez Niżne Tatry na Słowacji, w ciągu 25 dni spędzonych w Azji Centralnej zorganizowaliśmy cztery wyprawy górskie w Kazachstanie i Kirgistanie, we wrześniu w ciągu 6 dni przeszliśmy słynny szlak Kungsleden za kołem podbiegunowym w szwedzkiej Laponii, w październiku obeszliśmy Lysefjorden w Norwegii z Kjerag i Preikestolen. Na jesieni spędziłem tydzień na wspinaczce po via ferratach w Dolomitach koło Bolzano i Lago di Gardy. Kilka dni w Dolomitach na ferratach to był czas największej sportowej adrenaliny minionych 365 dni. Wszystkie te wyprawy opisałem w oddzielnych wpisach, nie będę tu się powielał.

To był bezkompromisowy rok fenomenalnych doświadczeń górskich. Dużym osiągnięciem jest to, że podróżuje razem z dziewczyną w dzikie góry i te wyjazdy całkiem się udają!

Problemy

Czasem poznaje nowych ludzi, ale co z tego, nie prowadzi to do żadnych wspólnych akcji.

Warszawa, tu wszyscy żyją skrajnym konsumpcjonizmem, materializmem i skupieni są na dorabianiu się. Każdy poświęca całego siebie na pracy, robieniu kariery i budowaniu swojej pozycji i wizerunku na rynku pracy. Do czego to prowadzi? Do obłędu. Nikt już nie zachowuje się po ludzku. Wszyscy są okropni. Ciężko jest się z kimś dogadać, poznać kogoś autentycznego, szczerego kto wyznaje inne wartości niż materialne. Korporacje wymagają lojalności i przeciętności, dokładnie jak w polskiej szkole. A jak masz czelność się wypisać z tego obłędu dorabiania się to czujesz ogromną zawiść. Tu ludzie mają hobby, nikt nie ma pasji. A jak ją miał to ją zmonetyzował, więc już jej nie ma. Tożsamość prawie każdego tutaj to jego stanowisko pracy. Nie brzmi dobrze, nie?

W tym roku miałem dwa wypadki rowerowe – potrąciła mnie ciężarówka na Islandii oraz poślizgnąłem się w Niemczech na śliskiej nawierzchni. Poniosłem na szczęście jedynie straty materialne, a mogło być źle.

Mocno rośnie moja świadomość ekologiczna a wraz z nią gniew, jednak jeszcze nie wpadłem na najlepszy pomysł jak to skanalizować w działanie.

Czego mi brakuje? Poświęcenia się dla idei większej ode mnie. Czemuś większemu niż moje ego, mój komfort i potrzeby hedonistyczne. Może ruch ekologiczny, jakiś wolontariat lub charity? Zmiany klimatu postępują, a w Polsce i na świecie karnawał konsumpcjonizmu.

O czym myślałem dużo, ale ostatecznie nie wyszło.

Planowałem szybciej znaleźć nową pracę, ale nie wyszło. No cóż, nie wszystko ode mnie zależy. Chciałem pojechać na kurs wspinaczkowy na Jurę, ale nigdy nie było dobrego momentu. Zależało mi na wyprawie na jakiś pięciotysięcznik, ale wyjazd na Kazbek ani Mont Blanc nie wypalił. Nie udaje się zmniejszyć zużycia plastiku, ani zmniejszyć ilości lotów. Poznaje nowych ludzi, ale nie prowadzi to do wspólnych akcji. Szukam nowej pracy, ale żadna mnie nie fascynuje. Wszystko nadrobię w 2020.

Praca

Czy do cholery naprawdę w Polsce tak trudno o sensowną merytorycznie pracę z przyzwoitym wynagrodzeniem? Tym pytaniem zamknąłem tamten rok, przygnębiony, zdołowany, bez nadziei. Kilka pierwszych miesięcy boksowałem się w korpo czekając na odpowiedni moment. Planowałem, analizowałem scenariusze i podjąłem decyzję w czerwcu. Postanowiłem postawić swoje potrzeby rozwoju, zdrowia psychicznego i ambicje na pierwszym miejscu i złożyłem wypowiedzenie po prawie dwóch latach pracy w dużej firmie prawniczej. Postanowiłem dać sobie czas, poświęcić go na pasje, podróże i sport, aż najdzie mnie ochota do dalszego robienia kariery. Byłem na skraju frustracji i do dzisiaj jestem dumny z siebie, że umiałem zrezygnować z tamtej pracy, de facto na dobrych warunkach finansowych. To była wspaniała decyzja, dzięki której miałem czas pożyć na maksa. Po pięciu miesiącach intensywnych podróży i ładowania baterii pod koniec listopada siadłem przed komputerem i zacząłem jesienną kampanię zawodową. W końcu jestem ambitnym świrem, którego CV zawodowe bardzo dużo oferuje.

Jak rozwinęła się moja historia zawodowa?

Kolejny raz stanąłem przed potrzebą wymyślenia się na nowo. Zawodowo. Jest bardzo ciekawie. Dobrze mi zrobił miesiąc (grudzień) poza strefą komfortu, miesiąc niepewności, gdzie trzeba być kreatywnym, starać się, uczyć nowych rzeczy, stymulować i wysilać łepetynę, by sprostać wymaganiom potencjalnych pracodawców na rozmowach kwalifikacyjnych. Lewitowanie w korporacji mocno zabija charakter, inteligencję i kreatywność, tym bardziej cenię sobie tę decyzję o wypisaniu się z tamtej pracy. Oczywiście wymaga to siły charakteru, odwagi i pewności co do własnej wartości. Wielu dookoła nie rozumiało.

Raport z poszukiwań: 4 nieudane procesy rekrutacyjne na wiosnę, trzy nieatrakcyjne rozmowy o pracę w październiku oraz 18 procesów rekrutacyjnych w ostatnim miesiącu roku – większość z nich z wynikiem negatywnym. Pozostaje czekanie na wynik o trzech ostatnich, najciekawszych ofertach. Piłka w grze!

Nowe rzeczy

Jestem usatysfakcjonowany moim staniem posiadania, cieszę się że uniknąłem inflacji kosztów życia. Niemniej, przez długi czas tego roku wpadłem w górski zakupoholizm, ale już minął. Mogę powiedzieć że mam skompletowany sprzęt górski najlepszej jakości na każde warunki. Czuje że się dorobiłem, wszystkiego czego chciałem w sensie materialnym. W drugiej połowie roku wyprzedałem wiele ze swoich starych nieużywanych ubrań górskich. Wymieniłem cały zestaw ubrań z decathlonu na te najlepszych marek. Zużyłem 2 nowe smartfony, jeden laptop. 

W tym roku wydałem dwa teksty do Rowertour, odwiedziłem raz Radio Kampus gdzie nagraliśmy z redaktorem Mateuszem dwie audycje o moich wyprawach rowerowych. W tym roku ukazała się też książka nakładem Empiku pt. „Żyj z pasją”, do której udzieliłem obszernego wywiadu o mojej rowerowej zajawce. Wśród 12 innych pasjonatów książka ta daje inspiracje na ciekawe zajawki, jest do kupienia w empikach w całej Polsce. Na wiosnę wziąłem udział w innowacyjnym projekcie projekt Living library w ramach którego opowiadałem o mojej drodze do specjalisty od wypraw ekstremalnych oraz zrobiłem jedną prezentację moich wypraw górskich w DBSE.

Muzycznie w tym roku najmocniej jarałem się Travis Scottem i ASAP Rockym.

Zajebiste podróże w drugiej połowie roku, brak stresów korporacyjnych i dużo inspiracji sprawiły, że spędziłem pierwszą jesień od wielu lat bez doła. Powiedziałbym, że czuje się świetnie, a zawsze listopad i grudzień to skrajna deprecha. To też był rok, w którym wypiłem najmniejszą ilość alkoholu, (nie to żebym nadużywał w ciągu swego życia) aczkolwiek potrzeba i okazje do wlewania w siebie alkoholu maleją.

Inspiracje

W marcu nasłuchałem się świetnych opowieści o wyprawach górskich na Kolosach w Gdańsku, tamże też, ale już w grudniu podczas finału Bike Jamboree odkryłem masę zajawek rowerowych z całego świata.

Na jesieni naszedł mnie głód wiedzy i uczestniczyłem w kilku konferencjach i wydarzeniach naukowych w Wawie, oglądam regularnie TEDx i kurzgesagt. Dalej czytam newsweek, politykę, Gazetę Świąteczną które dostarczają opinie i treść wysokiej jakości.

Plany

Jakie mam plany na 2020 rok? Grube, jak Obelix. Ale nie zapeszam, wolę pisać po fakcie co zrobiłem, niż rzucać słowa na wiatr. Mam kilka pomysłów na nowe inicjatywy, wyprawy, ale najpierw nowa, dobra praca. Będzie na pewno ciekawie. Planuje dalej rozwijać się wspinaczkowo, narciarsko, mam na liście też kilka celów górskich. Koledzy mówią, że rozwój to słowo klucz mojego mindsetu, chyba mają racje.

Czytaj: Podsumowanie 2018 roku

Jeśli nie macie pomysłu od czego zacząć taki remanent własnego rozwoju, 75 pytań z liczysięwynik powinno pomóc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s