Autostopem przez Bałkany

Laskę poznałem w kwietniu 2009 roku.  Odbywałem wtedy stypendium na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Spędziliśmy razem kilkadziesiąt pijackich nocy szlajając się do rana po zadymionych  klubach Poznania, a w przebłyskach trzeźwości marzyliśmy  o podróżach.  Pewnego majowego dnia, podczas spaceru nad Wartą umówiliśmy się, że przejedziemy całe Bałkany. CZYTAJ DALEJ

Reklamy

Spektakl

Szwedzkie prawo Allemansrätten gwarantujące każdemu człowiekowi dostęp do przyrody wyznaje zasadę, że można rozbić namiot w odległości co najmniej 150 metrów od najbliższej prywatnej posiadłości. „Każdy człowiek ma prawo do kontaktu z naturą. Wynika ono z przekonania, że człowiek jest integralną częścią przyrody, zaś cywilizacja ma z nią współistnieć, a nie rywalizować” podaje ustawodawca. Podobają mi się te wartości, a zasady akceptuję przy planowaniu mojego długiego weekendu w Szwecji. Po przedarciu się przez gęste krzaki, obejściu mini-półwyspu, przejściu bagienka i lasu iglastego, po oddaleniu się od solidnych, drewnianych szwedzkich domków wytypowałem miejsce na namiot. Rozstawiłem swoją przenośną chałupę, zaaranżowałem wnętrze i usadowiłem się wygodnie na szkierze (skalista skandynawska wysepka na jeziorze) i przygotowałem się na przedstawienie. Tylko coli z rurką i popcornu brakowało, by dopełnić obrazek konsumenta sztuki wyższej. CZYTAJ DALEJ

Wielki błękit

Nowy plecak armii amerykańskiej grzecznie leży na półce nad głową. Wczoraj dając zadość mej renomie bikiniarza do oporu pałętałem się po Parkingowej i Chmielnej, więc dziś jestem mega zaspany, przez co mrukliwy i nietowarzyski. Pomimo to, Jacek zadaje mi miliony pytań jak dziecko. Nie dziwię się mu, to będzie jego pierwsza podróż samolotem i pierwszy raz w Skandynawii. CZYTAJ DALEJ