Widmo Brockenu, golden hour i ryś w Tatrach Zachodnich

magia Tatr zimą

Kiepski humor. Jesienna słota. Kiepski dzień. Wszystko jest be. Nudna praca, nudna codzienność, brak emocji. Smutni ludzie wszędzie dookoła. Nawet ulubione danie nie ma smaku. Jesienna chandra.

Uciec z miasta! Ale to nie takie proste. Warszawa przecież leży w środku kraju. Wszędzie daleko. Kiepski biomet zabiera energię.

Jest jedno skuteczne lekarstwo w mojej apteczce. Górska wyrypa! Pomysł. Plan. Wykonanie. Wniosek o urlop. Ciach. Zarezerwowane bilety. Bach. Plan trasy wędrówki ogarnięty. Zarezerwowane noclegi w schroniskach. Analiza trzech modeli pogodowych, rzut oka na komunikat lawinowy z tpn.pl. Zakup nowej kurtki alpinistycznej z puchu. Zorganizowany czekan i raki od dobrego ziomeczka. Start.

Zimowa wyprawa zaprojektowana. Czytaj dalej Widmo Brockenu, golden hour i ryś w Tatrach Zachodnich

Jesień w słowackich Tatrach Wysokich

Jest piękna, kolorowa jesień. Aura przyrody, która zdarza się raz na rok. Czas, gdy pierwsze, zimniejsze noce sprawiają, że liście na drzewach zmieniają kolor. Z zielonego na żółty, pomarańczowy lub brązowy.  Bukowe lasy i iglaste świerki u podnóża skalistych gór cieszą moje oko. Idę powoli z uśmiechem na twarzy. W oddali, na końcu długiej, polodowcowej dolin mienią się Wysokie Tatry i ich ośnieżone granie. Rozpoczynam kilkudniowy trekking przez nieznaną mi część Tatr – Vysoke Tatry i Tatry Bielańskie w słowackiej części tych gór. Czytaj dalej Jesień w słowackich Tatrach Wysokich

Norweskie góry Rondane

Park Narodowy Rondane to najstarszy obszar chronionej natury w Norwegii założony w 1962 roku. Słynie jako siedlisko dzikich reniferów i ukształtowanych przez lodowiec dolin i szczytów. Jego krajobraz to kilka dwutysięcznych szczytów zasypanych śniegiem przez większą część roku oraz łagodne doliny porośnięte porostami. Kilka wijących się rzek oraz jeziora rynnowe. Góry Rondane to cel mojej przygody pod koniec kwietnia tego roku. Czytaj dalej Norweskie góry Rondane

Polska jest piękna! Pomysł na weekend #3 – Wielkie Jeziora Mazurskie

Wiosna idzie dużymi krokami, więc na blogu przedstawiam przepis na kolejny około-weekendowy wypad w Polskę. Trzydniowa wycieczka rowerowa przez Wielkie Jeziora Mazurskie. Start w sobotę, 8:00 umówionym przejazdem z Blablacar z metro Politechnika, Warszawa do Giżycka – serca Mazur. Punkt dwunasta przekraczam próg serwisu rowerowego i zarazem wypożyczalni. Wybieram sprawny i naoliwiony rower trekkingowy i podpisuję umowę. W cenie wynajmu miły majster dorzuca mi sakwę. W 5 minut z modnego hipstera przebieram się w strój Lance Armstronga, przepakowuje sprzęt z plecaka do sakwy, a zbędne rzeczy zostawiam na zapleczu serwisu. Piękne wrześniowe słońce dopisuje, włączam endomondo – śledzenie trasy, kupuję kilogram węglowodanów i kilka powerrade’ów w jednym z supermarketów i ruszam w drogę. CZYTAJ DALEJ