Jesienne wycieczki MTB

widok na Słowację spod Eliaszówki

Od zakupu nowego roweru MTB marki GT nie mogło minąć zbyt dużo czasu, żebym nie wymyślił dla niego odpowiedniego zastosowania! Nie byłbym przecież sobą, nie mam w zwyczaju kupować sprzętów sportowych, aby tylko ładnie prezentowały się na zdjęciach. Zazwyczaj je eksploatuje do granic możliwości. I tak miało być tym razem. Zakup roweru górskiego sprawia, że wiele furtek w spędzaniu czasu w górach się otwiera. Od teraz można nie tylko chodzić na nogach po górach, ale zapoznać się ze szlakami rowerowymi w polskich, słowackich, czeskich, niemieckich i austriackich górach i zaplanować świetnie spędzany czas pełen nowych doznań. W ostatnich dwóch miesiącach szukałem adrenaliny na rowerze MTB w Beskidzie Sądeckim, w Karkonoszach oraz górach Dachstein. I ją znalazłem! Czytaj dalej Jesienne wycieczki MTB

Co świruje – październik 2020

Świrować (czasow.) – tworzyć, robić, kombinować, kreować, planować, działać.

Co świrujesz w te dni? O tym co słychać u mnie, piszę na łamach tej serii na blogu. Raz na miesiąc o codziennych akcjach, kulturze, pomysłach i inspiracjach. Co świrowałem w październiku 2020 roku – zapraszam! Czytaj dalej Co świruje – październik 2020

Zugspitze – 2962 m npm zdobyty!

Cezarkos na Zugspitze

Zugspitze to najwyższa góra naszego zachodniego sąsiada, która kilka milionów lat czekała aż się urodzę, nauczę chodzić po górach i przyjadę aby ją zdobyć! Szczyt jest częścią Alp Bawarskich (Tyrolsko-Bawarskich Alp Wapiennych) i leży na granicy austriacko-niemieckiej, w pobliżu znanego ze skoczni narciarskiej Garmisch-Partenkirschen. Podobno z jego północnej ściany często schodzą lawiny, co dało początek nazwie tej góry, od niemieckiego słowa Lawinenzüge. Pierwsze udokumentowane zdobycie miało miejsce 27 sierpnia 1820 r. zaś pierwsze udokumentowane zdobycie szczytu przez osobę o nazwisku Cezary Szczepaniuk 9 października 2020 roku ;-). Zapraszam na relację, w której opisuje wejście na tę piękną górę. Czytaj dalej Zugspitze – 2962 m npm zdobyty!

Ferraty i rower MTB w Austrii – Dachstein

przerwa w trakcie wspinaczki po ferracie

Dachstein to niewielki masyw górski zbudowany z białych wapieni, położony w środkowo-północnej Austrii, słynący z fenomenalnych dróg żelaznych, czyli tzw. via ferrat (niem. klettersteig). Niejeden pasjonat wypraw górskich słyszał o tym miejscu, które owiane jest renomą najtrudniejszych ferrat w Europie. Tak było i ze mną. Na jesieni 2019 roku ćwiczyłem chodzenie po ferratach we włoskich Dolomitach w okolicach Bolzano. W 2018 spróbowałem także ferrat we włoskich Dolomitach, w okolicach Trento, a na wrzesień tego roku postanowiłem sprawdzić siłę swoich mięśni, ale także psychiki na ferratach w Austrii. Tym razem jednak zapakowałem w auto nie tylko plecak górski, ale też zestaw do ferrat oraz nowy rower MTB aby pojeździć po górskich trasach w Dachstein. Z kolegą ruszyliśmy przez Czechy do Austrii, aby zażyć organicznie wstrzykiwanej adrenaliny w górach. Czytaj dalej Ferraty i rower MTB w Austrii – Dachstein

Chorwacja – Istria oraz wyspa Krk czyli wakacje w morzu

SUPing po zatoce przy Basce

Zapraszam do kolejnej relacji z mojego drugiego urlopu w tym roku, w nowym zmotoryzowanym stylu. Czyli dojazd autem do Chorwacji, spanie w namiocie i nieustanne pływanie na desce SUP po Morzu Adriatyckim. Doprawione nurkowaniem z maską przy pięknych skałach, czytaniem książki w hamaku i jedzeniem kalmarów i krewetek. Zabrakło trochę przestrzeni na jazdę rowerem, ponieważ lato w Chorwacji jest baaardzo upalne. W ciągu 9 dni zwiedziliśmy przepiękna wyspę Krk i jej plaże oraz południowe i zachodnie wybrzeże Istrii wraz z kilkoma pocztówkowymi miasteczkami. Czytaj dalej Chorwacja – Istria oraz wyspa Krk czyli wakacje w morzu

Kraj nadbałtyckie – Litwa, Łotwa, Estonia autem – relacja z roadtripa + rower + SUP

biwak nad klifem Umale, Łotwa

Zapraszam na dynamiczną relację z roadtripa wzdłuż wybrzeża Morza Bałtyckiego – Litwy, Łotwy i Estonii. Wyjazd spędzony na plażowaniu i zachwycaniu się pięknymi wydmami, jeżdżeniu rowerem nad morzem, spacerowaniu, zwiedzaniu nieoczywistych miast i miasteczek oraz pływaniu na desce SUP. Łącznie przejechaliśmy 2750 km w 8 dni, oraz około 250 km na rowerze. To nie program tanie państwo, ale tanie wakacje, czyli kosztujące tyle, co paliwo do auta i prom w dwie strony. Wszystkie noclegi spędziliśmy na dziko, w namiocie w fenomenalnych miejscówkach. W lipcu nad tymi krajami panują białe nocę, więc niestety nie upatrzyliśmy żadnych spadających gwiazd.
Czytaj dalej Kraj nadbałtyckie – Litwa, Łotwa, Estonia autem – relacja z roadtripa + rower + SUP