Dlaczego tak bardzo fascynuje mnie Ukraina?

Kartony tanich cygaretów szmuglowane w siedzeniach autobusów przez granice. Długonoga blond piękność o cukierkowych oczach, spacerująca w szpilkach wzdłuż podolskiej wsi. Trująca wóda w plastikowych butelkach przywożona zza granicy. Tanie wafelki czekoladowe z prezydenckiej firmy. Opatulone babuszki o złotych zębach, tachające kilogramy ciemadanów w torbach w kolorowe, kwadratowe wzorki. Okrutni banderowcy nabijający dzieci na widły. Legendy o ukraińskich mafiach napadających na turystów. Zabójstwa polityczne, mityczne super-płodne czarnoziemy, bezkresne stepy i złoża rud kopalnych gdzieś w Donbasie. Wakacje za bezcen na Krymie, sentymenty polskich Kresów wschodnich. Ta… , też dostałem w posagu od mojej społeczności ten zestaw stereotypów i pół-prawd o Ukrainie. Ale powoli, spróbujemy sprawdzić czy Ukraina jest aż tak strasznym Mordorem. Czytaj dalej Dlaczego tak bardzo fascynuje mnie Ukraina?

Reklamy

Jesień w słowackich Tatrach Wysokich

Jest piękna, kolorowa jesień. Aura przyrody, która zdarza się raz na rok. Czas, gdy pierwsze, zimniejsze noce sprawiają, że liście na drzewach zmieniają kolor. Z zielonego na żółty, pomarańczowy lub brązowy.  Bukowe lasy i iglaste świerki u podnóża skalistych gór cieszą moje oko. Idę powoli z uśmiechem na twarzy. W oddali, na końcu długiej, polodowcowej dolin mienią się Wysokie Tatry i ich ośnieżone granie. Rozpoczynam kilkudniowy trekking przez nieznaną mi część Tatr – Vysoke Tatry i Tatry Bielańskie w słowackiej części tych gór. Czytaj dalej Jesień w słowackich Tatrach Wysokich

Stary-dziad – moje 30 lat

Ta… 30 lat to dużo czasu… W tym czasie można wygrać kilka turniejów wielkoszlemowych. Można przejść na emeryturę z miliardami na koncie po spektakularnej karierze piłkarskiej. Można też dostać złoty przycisk od youtube za filmik o psie pająku. Można być nominowanym do Fryderyka za robienie zaangażowanego rapsu. Odebrać literacką nagrodę Nike za wkład w polską literaturę. Można też zdobyć biegun południowy albo napisać doktorat na LSE lub we Florencji. Można też wykitować od przepracowania, zabić się na motocyklu, zaćpać się na śmierć kolumbijskim towarem albo wrócić z misji w Iraku z PTSD. Czytaj dalej Stary-dziad – moje 30 lat

Trekking przez Użański Park Narodowy

Użański Park Narodowy to praktycznie ostatnia destynacja w Karpatach Ukraińskich, która czekała na swój czas w moim kalendarzu podbojów górskich. UPN to najbliższa część Bieszczad po stronie ukraińskiej, widziana z Tarnicy, ciągnąca się od Przełęczy Użockiej na wschodzie do granicy ze Słowacją na Zachodzie. Góry te to wielkie karpackie lasy bukowe i przełęcze, które widać patrząc na południe podczas wędrówek po bieszczadzkich połoninach. Pod koniec sierpnia 2017 wraz z kolegą wyruszyłem przecierać szlaki tych gór. Czytaj dalej Trekking przez Użański Park Narodowy

Bory Tucholskie – Kaszuby – Mierzeja Wiślana – dzienniki rowerowe

SZCZEGÓŁOWY OPIS TEGO PROJEKTU ROWEROWEGO MOI CZYTELNICY ZNAJDĄ W LISTOPADOWYM WYDANIU MAGAZYNU ROWERTOUR. ZAPRASZAM DO KIOSKÓW!

 

Dzienniki rowerowe. O tym jak wybrałem się z kolegą Szymonem na kilkudniowy trip rowerowy przez Bory Tucholskie, Kaszuby i Mierzeję Wiślaną. Czytaj dalej Bory Tucholskie – Kaszuby – Mierzeja Wiślana – dzienniki rowerowe

Litwa, Łotwa, Estonia rowerem – praktyczna strona projektu

W poniższym wpisie przedstawiam kulisy przygotowań oraz aspekty praktyczne i logistyczne mojej przygody rowerowej przez trzy kraje bałtyckie. Wiele osób pytało o sprzęt, planowanie oraz logistykę takiego przedsięwzięcia, więc w tym wpisie uchylę rąbka tajemnicy moich przygotowań. W żadnym wypadku nie była to wyprawa spontaniczna, tylko dobrze zaplanowana akcja, do której przygotowywałem się, powiedzmy trzy miesiące. Mając na uwadze fakt, iż uprawiam turystykę rowerową od prawie 20 lat, uważałem się za osobę przygotowaną fizycznie do nieustannego pedałowania przez trzy tygodnie z rzędu. Czytaj dalej Litwa, Łotwa, Estonia rowerem – praktyczna strona projektu

Dzienniki rowerowe – Litwa, Łotwa, Estonia – część 3

Trzecia część dzienników rowerowych opisujących podróż 2400 km w ciągu 22 dni przez Litwę, Łotwę i Estonię.

Część pierwsza

Część druga

Dzień 15.

Budzi mnie właścicielka sklepu przy klifie Panga. Mówi z uśmiechem, że nie jestem pierwszym cyklistą, który się rozbił pod tą wiatą. Rozkłada swoje suweniry. Szit. Nie ma powietrza w tylnym kole. Znowu… Pytam turystów, szukam, latam. Wreszcie ktoś ma elektryczną sprężarkę. Extra. Zwijam się po 11. Objeżdżam Saaremę. Świetna wyspa. Chyba to będzie najpiękniejszy dzień, myślę. Napotykam karawany busów z Polski z kajakami na dachu. Weseli Polacy z różnych stron kraju jeżdżą po Estonii z rodzinami. Wymieniamy się informacjami. Objeżdżam świetne plaże w Veere, mijam innych rowerzystów. W Kielkehonna widzę, że coś mi się psuje z rowerem. 2h majstruje pod sklepem. Poszła mi szprycha = scentrowane koło. Fuck. Trzeba do serwisu. Po południu robię jeszcze 80 km z bijącym tylnym kołem. Pogoda jest rześka, piękne bałtyckie słońce, dookoła klify, lasy, plaże. Śpię na południu Saaremy – na klifie Ohessaare. Czytaj dalej Dzienniki rowerowe – Litwa, Łotwa, Estonia – część 3