Jestem książkowym świrem

Czytam w autobusach i pociągach. Czytam w samolotach. Czytam jak śpię pod namiotem w górach. Czytam jak mi się nudzi w pracy. Najbardziej lubię czytać na mojej wielkiej kanapie, w moim rodzinnym domu i wtedy mówią mi, że uprawiam hygge. Umiem czytać jak jadę rowerem i samochodem, ale to niekomfortowe.

Nie czytam jak siedzę na kiblu.

Czytam jak się obudzę, czytam po obiedzie, po kolacji i przed snem. Czytaj dalej Jestem książkowym świrem

Reklamy

Idol – „być jak Pałkiewicz”

W zeszłym roku polski kajakarz Aleksander Doba został podróżnikiem roku wg National Geographic. W tym roku szansę na to miano ma polski nurek Krzysztof Starnawski. Inspirujący odkrywcy którzy przekraczają granice ludzkiego poznania. Andrzej Bargiel jest najszybszym narciarzem w Himalajach. Nieżyjący już Jerzy Kukuczka bezdyskusyjnie zapisał się w historii światowego alpinizmu.  Polska może pochwalić się wielkimi podróżnikami. Jacek Pałkiewicz od kilku lat najbardziej rozpala moją wyobraźnię. CZYTAJ DALEJ

Mały chłopiec poliglota

Ponad rok temu, podczas świąt Bożego Narodzenia jedna z cioć, która śledzi moją „karierę międzynarodową”, przy stole spytała, „to ile już języków znasz Czarek?” Odparłem: poza polskim, to znam pięć, ciociu: angielski, francuski, hiszpański, rosyjski, niemiecki.

– To co będzie następne, spytała ciocia – arabski, chiński?

– Odparłem buńczucznie: arabski, nigdy! Chiński tym bardziej!

Kontynuowałem konsumpcję wigilijnego śledzia. CZYTAJ DALEJ

Marzenia

Był koniec kwietnia 2016 roku, a ja patrząc na spektakularne skały wystające z Morza Norweskiego spełniałem drugie, wielkie marzenie podróżnicze, które sobie wyznaczyłem pod koniec minionego roku. To były smutne i ciemne dni końca roku, w którym osiągnąłem bardzo dużo, po czym wszystko straciłem. Po tamtych spektakularnych porażkach kilka miesięcy zajęło mi, zanim przedefiniowałem wartości w moim życiu, odnalazłem na nową poczucie swojej wartości i zrozumiałem, że nic mi się w życiu nie należy. Ściana w moim pokoju, jak i moja głowa na nowo zapełniła się praktycznymi informacjami, dobrą energią, światłem, nową motywacją i bezczelną wiarą w swoje możliwości. Pomimo niesamowitego CV, błyskotliwego łba na karku i tysiąca praktycznych skillsów nic mi się nie zależy. Lepiej tak myśleć, niż pławić się w aroganckim przekonaniu, że po studiach w prestiżowym College of Europe, pracy w polskiej i europejskiej dyplomacji czeka na mnie niezliczona liczba ofert pracy. Dzięki temu mogłem wziąć krok w tył na rozpęd i z impetem wkroczyć w nowy rok. Na kartce w kratkę wypisałem marzenia, pożądany obraz mojego życia, który wtedy wydawał mi się totalnie nieosiągalny, mając na uwadze mój ówczesny stan psychiczny, całkiem bliski depresji. CZYTAJ DALEJ

Umysł jest jak spadochron

Most people die at age of 25 and aren’t buried until 75”. Dwadzieścia pięć lat to według neurobiologów granica wieku, w której ludzki umysł osiąga najwyższą sprawność, później jest już coraz gorzej. Do tego czasu jest całkiem łatwo: chodzimy do szkoły przez 12 lat, potem większość z nas idzie na studia na trzy lub pięć lat, otaczamy się ciągle nowymi ludźmi, na zajęciach nasz umysł bombardowany jest trylionami gigabajtów danych, musimy się uczyć, więc istota szara mózgu rośnie, a człowiek staje się inteligentniejszy. Potem jest już trudniej. Idziemy do pracy, w której często robimy rzeczy mechanicznie i odtwórcze (nawet w pracy umysłowej, jaką jest praca przed komputerem w korporacjach lub biurach), poznajemy o wiele mniej ludzi, a nasze życie staje się rutynowe i ogranicza się do pracy i domu. Umysł powoli zwalnia, przestaje się rozwijać, a niestymulowany potencjał intelektualny człowieka maleje. Einstein mówił, że w momencie gdy przestajemy się uczyć, zaczynamy umierać. CZYTAJ DALEJ

Florence without the machine

Florencja to jedno z piękniejszych i ciekawszych miast jakie odwiedziłem. To miasto w którym powstał kapitalizm, bankowość, mecenat, to tu tworzyli Dante Alighieri, Franceso Datini, Petrarka, Oriana Fallaci, Amerigo Vespucci i Leonardo da Vinci. Poleciałem tam w marcu 2015. Z misją. Misją o bardzo wysoką stawkę, do której przygotowywałem się ponad rok. Chociaż czytałem dużo Lema i inspirowałem się Juliuszem Vernem i Elonem Muskiem w swoich marzeniach o podboju kosmosu, to niedostatecznie zaprojektowałem rakietę która miała mnie zawieść na planetę o nazwie Comet_Centauri_your_dreams_will_come_true_here. Niestety misja się nie powiodła. CZYTAJ DALEJ