Trasy rowerowe wokół Warszawy

Dwumilionowe miasto z wieżowcami jak Gotham City. Korpoludziki biegają w pośpiechu wdychając smog. Brodate i wytatuowane hipstery sączą sojowe latte na Placu Zbawiciela, a ty łakniesz przestrzeni i kontaktu z przyrodą. Nawet drzew mało by je poprzytulać, tym bardziej z nowym ministrem środowiska, naczelnym szkodnikiem leśnym. Do niedawna jedna linia metra z południa na północ…która wszystko załatwia. Nieważne gdzie mieszkasz, czy na Bemowie, Pradze, Bielanach czy Ursynowie – jesteś  rowerowo urządzony. Jeśli masz rowerową chcicę co najmniej dwa razy w tygodniu jak ja…w przeciągu pół godziny możesz się dostać do miejsca startu naprawdę interesujących szlaków rowerowych w Mazowszu. Złapać endorfiny na dwóch kołach, popodziwiać większe przestrzenie i popatrzeć w chmury. Czytaj dalej Trasy rowerowe wokół Warszawy

Lubelskie #rowerem – przewodnik

Poniżej przedstawiam syntetyczny przewodnik po Lubelszczyźnie dla wszystkich zainteresowanych turystyką rowerową. Dedykuje go w szczególności moim znajomym z wielkich miast polskich, którym region ten kojarzy się z Polską Be? i zapóźnieniem cywilizacyjnym. Czy tak jest, poniekąd, ale grunt to być optymistą i znajdywać pozytywne strony tego zjawiska – przepiękną, niezniszczoną w skali Europy przyrodę i różnorodne krajobrazy. Idealną dla jazdy rowerem. Wszystkie szlaki osobiście przetestowałem, niejednokrotnie, zdarłem na nich niejedną oponę, łańcuch a nawet amortyzator rowerowy. Czytaj dalej Lubelskie #rowerem – przewodnik

Rugia rowerem

Wybrzeże Bałtyku to według mnie perełka pod względem uroku plaż i klifów. Z nim wiążą się wspomnienia każdych wakacji w moim życiu od najmłodszych lat. Rowerem przejechałem jego całe wybrzeże: kilkukrotnie Półwysep Helski  oraz odcinek od Władysławowa do Kołobrzegu jednym ciągiem. We wrześniu 2013 roku postanowiłem poszerzyć swoje horyzonty i poznać Bałtyckie plaże i klify po niemieckiej stronie. Nocnym pociągiem z Warszawy pojechałem do Świnoujścia.

W przedziale rowerowym. CZYTAJ DALEJ

Czego nauczyłem się podczas misji w Indiach?

Od klas szkoły w Barodzie, do jeżdżenia tuk-tukiem po Delhi. Od brodzenia w zlanych monsunowym deszczem ulicach, do drzemania na tyłach marmurowego dziedzińca Taj Mahal. Od poznawania pracy różnych organizacji pozarządowych w Delhi walczących z biedą, do grania boso w koszykówkę na dziedzińcu sierocińca. Od prezentowania, czym jest globalna edukacja, do warsztatów z uczniami na temat tego jak ważna jest higiena dla zdrowia.

W 2010 roku poleciałem do Indii z dużymi zamiarami. CZYTAJ DALEJ

Telegram z Delty Nilu # 13 – arabski

Po kilkunastu latach nauki kilku europejskich języków obcych i szukania najlepszych metod przyszedł czas na kolejne wyzwanie: naukę języka arabskiego (współczesnej ustandaryzowanej odmiany arabskiego, bo np. w Egipcie, jak w i Maroku mówi się w innych dialektach)!

Proces nie jest tak trudny jak mogłoby się wydawać!

Skoro już trafiłem do świata arabskiego na dłużej, postanowiłem postawić sobie nowe wyzwanie i ponownie rzucić się na głęboką wodę.

Efekt: od trzech miesięcy regularnie uczę się języka arabskiego!

I nie zamierzam przestać po powrocie do Europy. CZYTAJ DALEJ