Dlaczego tak bardzo fascynuje mnie Ukraina?

Kartony tanich cygaretów szmuglowane w siedzeniach autobusów przez granice. Długonoga blond piękność o cukierkowych oczach, spacerująca w szpilkach wzdłuż podolskiej wsi. Trująca wóda w plastikowych butelkach przywożona zza granicy. Tanie wafelki czekoladowe z prezydenckiej firmy. Opatulone babuszki o złotych zębach, tachające kilogramy ciemadanów w torbach w kolorowe, kwadratowe wzorki. Okrutni banderowcy nabijający dzieci na widły. Legendy o ukraińskich mafiach napadających na turystów. Zabójstwa polityczne, mityczne super-płodne czarnoziemy, bezkresne stepy i złoża rud kopalnych gdzieś w Donbasie. Wakacje za bezcen na Krymie, sentymenty polskich Kresów wschodnich. Ta… , też dostałem w posagu od mojej społeczności ten zestaw stereotypów i pół-prawd o Ukrainie. Ale powoli, spróbujemy sprawdzić czy Ukraina jest aż tak strasznym Mordorem.

Albo to wszystko potwierdzić!

Zdjęcie1404

MORDOR

Pierwszy raz na Ukrainę pojechałem w 2008 roku. Moja rodzicielka się na mnie obraziła za ten czyn, bo przecież Ukraina to RUSKIE i tam jest azjatycka, sowiecka swołocz. Legendy o czarnych wołgach porywających młodzieńców z Polski oraz hordy Kozaków z Siczy Zaporoskiej z filmu Ogniem i Mieczem zrobiły swoje. Ówczesna dziewczyna też nie mogła ze mną pojechać bo jak to tak, szanujące się polskie dziewczynki nie tłuką się marszrutkami po dzikiej Ukrainie. Ich nóżki zasługują na mediolańskie lub paryskie bulwary, nie na TĘ okropną Ukrainę! Pojechałem sam. Autobus z Lublina popsuł się jeszcze przed granicą, gdzieś za Biłgorajem. Poznałem w nim grupę młodych Ukraińców, którzy wracali z projektu studenckiego z Polski. Razem dotarliśmy na granice, pokazali mi jak się przekracza granicę pieszo w Medyce. Nauczyli mnie się przepychać przez graniczny korytarz i jak najsprawniej wcisnąć celnikowi paszport. Do Lwowa z granicy dotarliśmy w nocy taksówkami. Ludzie, którzy przestrzegali mnie przed wyjazdem mieli rację. W domu Romana, z którym miałem spędzić tydzień, nie było wody tego wieczoru.

twierdza w Kamieńcu Podolskim
Twierdza w Kamieńcu Podolskim

Roman – młody Ukrainiec o wielkiej gościnności i serdeczności zaprojektował dla mnie tygodniową wycieczkę po zachodzie kraju. Pokazał mi najlepiej jak umiał, wszystko co powinien zobaczyć obcokrajowiec. Zabrał mnie do wielkiej twierdzy w Chocimiu, gdzie wojska Rzeczypospolitej walczyły z Imperium Osmańskim w XVII wieku. Poznałem historię Kamieńca Podolskiego – kolejnej twierdzy na rubieżach Polski tamtych czasów. Spędziliśmy dwa dni na festiwalu rocka ukraińskiego gdzieś w górach, śpiąc w namiocie nad rzeką, pijąc wódę Nemiroff z gwinta i skacząc do ukraińskiego rocka. Nocowałem w starym domu jego dziadków, w Stryju, u ludzi, którzy lepiej mówili po polsku niż po ukraińsku. Pokazał mi lwowską starówkę, Cmentarz Łyczakowski, miejskie wzgórza, polskie kamienice i wielkie osiedla nowostrojek, identyczne od Lwowa, przez Tbilisi, aż po Władywostok.

Monaster św. Michała Archanioła
Monaster św. Michała Archanioła, Kijów.

Pierwszy kontakt z Ukrainą bardzo otworzył moje młode oczy, a to wszystko dzięki serdeczności i uprzejmości ludzi których spotkałem. Byli oni najlepszymi ambasadorami ukraińskiej kultury. Nie dotknęła mnie żadna przykrość, zaś tłukąc się marszrutkami przez Podole i obwód tarnopolski mogłem podziwiać koloryt biednych ukraińskich wsi, gdzie żółte rury z gazem ciągną się nad płotami. Jadąc przez wielkie stepy, gdzie na co wieś, poboczem babuszka o złotych zębach idzie obok piękności w szpilkach.

budynki na Chreszczatyku - głównej arterii Kijowa
budynki na głównej arterii Kijowa: Chreszczatyk.

WIZYTY STUDENCKIE NA UKRAINIE

Kolejny raz odwiedziłem Ukrainę jako student Kolegium Europejskiego w Natolinie w 2013 roku. Uczelnia wysłała grupę studentów o wschodniej specjalności nocną kuszetką relacji Warszawa – Kijów na kilkudniowy projekt. Organizatorzy chcieli grupie 40 młodych Europejczyków pokazać czym w praktyce jest granica Unii Europejskiej. Zmiana osi kół składu pociągu, 3h na granicy, dokładna kontrola paszportów. Tłuczenie się nocnym pociągiem – ponad 24 h z Wawy do Kijowa. Olbrzymi, dziki, fascynujący Kijów. Chreszczatyk, pałac Ukrainy, wieżowce, kilku-pasmowe arterie, cztery linie metra. Modnie ubrani młodzi ludzie, hipsterskie knajpy zapełnione jak w Berlinie. Wizyty w Verkhovnej Radzie (Parlament ukraiński), instytucjach naukowych oraz rozmowy z byłym ministrem spraw zagranicznych kraju dało mi do myślenia, że w sumie na poziomie instytucjonalnym, kraj ten funkcjonuje całkiem sprawnie. Tylko ta wymuszona łapówka na Majdanie za palenie cygaretki w podziemce zepsuła humor. Ale nie trzasnęła po kieszeni, gdy 20 studentów – moich ziomków, z Jewropy po demokratycznej dyskusji czy warto ją płacić czy lepiej iść na komisariat, solidarnie złożyło się na mój i mojego belgijskiego ziomka występek. Ostre przyimprezowanie w klubach Lwowa, wracając już do Polski sprawiło, że wielu francuzom i belgom było wstyd za głupie pytania przed wyjazdem na Ukrainę. Wielokulturowość i historia Lwowa, jego wkład w cywilizację europejską (szkoła matematyczna), dało mi do myślenia, że w sumie pobliski Lublin, w którym studiowałem to przy Lwowie takie mentalnie prowincjonalne miasteczko…

z przyjaciółką przed Kijowską Akademią Dyplomatyczną
Przed Kijowską Akademią Dyplomatyczną, z przyjaciółką Ksenią.

Żeby lepiej zrozumieć politykę, gospodarkę oraz pozycję międzynarodową Ukrainy, na wspomnianej uczelni postanowiłem napisać pracę magisterską o jej pozycji geopolitycznej, między UE a Rosją. Były to miesiące czytania i poznawania historii, dyplomacji oraz wyzwań międzynarodowych naszego wielkiego wschodniego sąsiada. Najważniejszą konkluzją było zrozumienie, iż ze względu położenia geograficznego, Rosja będzie zawsze starała się kontrolować Ukrainę, która jest jej oknem na Morze Czarne i drogą na Zachód Europy. Bez Ukrainy, Rosja jest tylko wielkim połaciem terenu, oddalonym od Europy gdzieś w tajdze, za Uralem. Praca magisterska napisana po angielsku dobrze się przyjęła, za jej walory merytoryczne rada szkoły postanowiła ją wydać w formie publikacji w uczelnianej bibliotece.

odeska plaża
plaża w Odessie.

Konsekwencją rzetelnej pracy naukowej było zaproszenie na wyjazd naukowy do Odessy i Kiszyniowa (Mołdawia). Finansowany przez grant jednej z warszawskich uczelni rozmawiałem z osobami w ministerstwach Mołdawii, przy okazji odwiedziłem też Naddniestrze i Odessę. Piękne okno na świat dla Ukrainy, położoną nad Morzem Czarnym o kryminalnym portowym sznycie Odessę. Tam po raz pierwszy poczułem czym jest ukraińska przedsiębiorczość wymieszana z  bezprawiem, przyjmując pięści na gębę i uciekając czym sił w nogach, od pół-gangsterów, którzy przygotowali na mnie sprytną zasadzkę…

Zdjęcie1559
Opera w Odessie.

Dzięki pracy naukowej z perspektywy biblioteki, ale też sal wykładowych i spotkań z profesorami oraz dyplomatami z tego kraju nabrałem pokory wobec trudnej sytuacji geopolitycznej naszego wschodniego sąsiada. Zrozumiałem jego wyzwania gospodarcze oraz historyczną zależność od Rosji, która utrudnia i spowalnia rozwój. Poznając wiele wartościowych profesorów, studentów oraz naukowców poczułem potencjał tego narodu, który zmaga się z dużymi trudnościami.

pomnik Lenina w Charkowie
Pomnik Lenina w Charkowie.

STOSUNKI MIĘDZYNARODOWE UKRAINY

Kontynuując mą przygodę intelektualną z Ukrainą zacząłem pisać artykuły naukowe dla instytutów badawczych, celem zbudowania swojego portfolio jako ekspert od Europy Wschodniej. Pierwszy był tekst o Współpracy Ukrainy z NATO napisany w ramach stażu w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych. Dla innej organizacji badawczej założonej przez kolegę, napisałem po angielsku analizę o tym, dlaczego Ukraina jest tak ważna w sensie geopolitycznym dla UE.

lokal wyborczy na Podolu
Jeden z lokali wyborczych na Podolu.

Na wiosnę 2014 roku polskie MSZ po raz pierwszy wysłało mnie na misję obserwacji wyborów na Ukrainie. Było to kilka miesięcy po Majdanie, czyli rewolucji godności  wywołanej wydarzeniami w listopadzie 2013 roku. Za każdym razem odwiedzałem Kijów, poznawałem jego knajpy, bary, uczestniczyłem w konferencjach. Poznawałem dyplomatów, młodych działaczy oraz ekspertów od Ukrainy. Sypiałem w prestiżowych hotelach i jadałem w restauracjach każdej kuchni. Pisałem o tym dla Centrum Inicjatyw Międzynarodowych. Ostatecznie uczestniczyłem w trzech misjach OBWE obserwacji wyborów: dwa razy w Charkowie, raz na Podolu. Podróżując po ukraińskiej prowincji oraz obserwując wybory napatrzyłem się na różne twarze tego kraju.

Dzięki przyjaźni z pewnym Serbem, z którym zorganizowałem dwa projekty międzynarodowe jeszcze na pierwszych studiach, opublikowałem na łamach amerykańskiego think tanku analizę o kryzysie na wschodzie Ukrainy. W kolejnym artykule, także dla Centrum Inicjatyw Międzynarodowych wytłumaczyłem czym jest hybrydowa wojna prowadzona przez Rosję w okręgach Ługańskim i Donieckim. O polskim wkładzie w inwestycje w zasoby ludzkie oraz współpracy kulturalno-naukowej można przeczytać w moim ostatnim tekście dla portalu Eastbook. W międzyczasie dla magazynu Stosunki Międzynarodowe pisałem o kolejnych wyborach na Ukrainie oraz o wojnie na wschodzie.

kijowski Majdan

Kijowski Majdan.

DZIKIE KARPATY

W ostatnich latach dużo podróżowałem na Ukrainę, celem zdobycia różnych pasm górskich. Zaczęło się od owianych mroczną sławą Gorganów, jednego z najdzikszych pasm górskich w Europie. Nieświadomy pazura tych nie tak wielkich, ale naprawdę dzikich gór, pod koniec marca 2016 roku wyruszyłem na samotną wyprawę. Spotkał mnie tam głęboki śnieg, nieprzetarte szlaki, brak jakiejkolwiek infrastruktury górskiej. Przeżyłem tam niesamowitą tygodniową przygodę zmagając się z zimnem, śniegiem, ale też delektując się fenomenalnymi krajobrazami górskimi.

14-1
trekking przez Gorgany, zima 2016

W bieżącym roku wybrałem się z kolegą z kolei na Czarnohorę. Na najwyższe i najbardziej malownicze pasmo Karpat ukraińskich. Już z większym doświadczeniem, o wiele lepszym sprzętem oraz w bardziej sprzyjającej aurze, bo w maju. Ten tygodniowy trekking do dziś wspominam jako wędrowanie przez ogromne przestrzenie połonin, jezior polodowcowych, długich przełęczy i stożkowych szczytów gór. Wędrowanie szlakiem prowadzonym wzdłuż byłej granicy polsko-czechosłowackiej, karpackimi lasami, gdzie spaliśmy pod pięknym gwiaździstym niebem.

13
pasmo Czarnohory, Karpaty

W ostatnich dniach sierpnia 2017 roku przemierzyłem cały Użański Park Narodowy. Jest to ukraińska część Bieszczad, zalesione góry i połoniny widziane z Tarnicy, przy granicy ze Słowacją. Nie była to wymagająca przygoda, ale dała mi spojrzenie na kolejne, dzikie i nieodkryte pasmo górskie Ukrainy.

18
trekking przez Użański Park Narodowy

Górskie przygody na Ukrainie sprawiły, że zakochałem się w dzikości tych gór. Karpaty okazały się górami, w których czuję się świetnie. Wędrowanie całymi dniami po pierwotnych lasach bukowych, spanie pod drogą mleczną na karpackich przełęczach oraz obozowanie na połoninach – to wspomnienia, gdy czułem się najbliżej wielkiej i dzikiej przyrody, o którą coraz trudniej np. w Polsce.

Nie byłbym sobą, gdybym wspominanych stereotypów oraz pół-prawd na własnej skórze nie sprawdził. Albo je spróbował obalić.

Intelektualna przygoda z Ukrainą w roli głównej nauczyła mnie, że nie można żadnego państwa traktować protekcjonalnie. Czyli tak jak to robią Polacy wobec Ukrainy, lecząc swoje kompleksy, po latach bycia upokarzanym jako pracownicy-gastarbeiterzy i turyści na Zachodzie.

samolot ukraińskich linii lotniczych
samolot ukraińskich linii lotniczych

Skutecznie wyleczyłem się z polskiej wyższości nad Ukrainą, której historia podobnie jak historia Polski, też była skomplikowana i obarczona silną zależnością od Rosji. Warto przypomnieć też, że w momencie upadku Związku Radzieckiego, PKB Ukrainy i Polski było na tym samym poziomie. Nasze szczęście w dużym skrócie polegało na drastycznych reformach gospodarczych Balcerowicza, wejściu do NATO oraz UE. Dziś PKB Polski jest 5 razy większe od ukraińskiego, a obecność w NATO daje nam bezpieczeństwo militarne, zaś członkostwo w UE fundusze na inwestycje, rozwój oraz dobre wzorce w budowaniu państwowości i rządów prawa.  Ukraina ze względu na swoje położenie strategiczne oraz silniejsze relacje w przeszłości z ZSRR i później Rosją nie ma niestety takiej możliwości. Dziś, mój obraz Ukrainy to skomplikowana historia i polityka, gospodarka zmagająca się z różnymi problemami, ale też bardzo przedsiębiorcze społeczeństwo, dzikie góry i serdeczni ludzie.

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Dlaczego tak bardzo fascynuje mnie Ukraina?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s