Podsumowanie 2017 roku

Miało być grubo. Albo wcale. Więc było grubo!

W tym roku los wyjątkowo mi sprzyjał. A wiem, że to kapryśny żywioł. Wszystko poszło po mojej myśli. Po kilku miesiącach pracy w Brukseli oszczędziłem dość, by móc spełnić kilka marzeń życiowych. Pierwszy raz w życiu miałem wolne przez pół roku i odłożone oszczędności na podróże. Rok rozplanowany jak cudo: zima i jesień w pracy, a wiosna i lato w podróży. Jedyne, co nie poszło zgodnie z moim planem, to aplikacja na European Union Aid Volunteers. Nie dostałem się na półroczny projekt humanitarny do Ekwadoru ani do Libanu. Ilość czasu spędzonego na teoretyczną naukę języków obcych spadła. Ale za to w praktyce korzystałem z nich dużo. Było kilka dni zamułki i brak energii oraz degrengolady związanej z beznadzieją jakości życia towarzyskiego w małym mieście na wschodzie Polski. Poza tym to był rok szalony, ciekawy, aktywny, pracowity i innowacyjny jak tydzień rockmana na tournee.

PRACA

Pod koniec lutego skończyłem pracę w Komisji Europejskiej w Brukseli. Miasta nie polubiłem, a praca jak każda inna, przy komputerze w biurze. Odhaczyłem z listy celów życiowych pracę w instytucjach unijnych. Poza tym, w Brukseli poznałem kilku fajnych ziomków. Postanowiłem spełnić kilka marzeń i spędzić wiosnę oraz lato w przyrodzie. Zaplanowałem wielkie rzeczy. W międzyczasie nawiązałem współpracę ekspercką z hatalska.com. Pisałem też dla Eastbooka oraz Rowertour. W tym ostatnim wydałem pierwszy raz w życiu artykuł o podróży (rowerowej przez Kaszuby) w drukowanym piśmie. We wrześniu padłem ofiarą headhunterów, którzy zrekrutowali mnie do „the largest global law firm – Dentons”. I tu sobie siedzę już trzy miesiące. To moja pierwsza praca w życiu na czas nieokreślony, w open space i w korporacji. Nadal się dziwię że przyjęli takiego outsidera.

FILMY

Z seriali obejrzanych w tym roku, a było ich aż 11 sezonów największe wrażenie na mnie zrobiły: Belfer (SE1), Peaky Blinders (SE 1, 2, 3), Tabu, Wataha (SE 2) i Planet Earth (SE 2). Najlepsze filmy z 45 obejrzanych tego roku to Pokot, Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie, Captain Fantastic, Dureń, Czerwony żółw i Coco.

MUZA

Dwa albumy, które najmocniej opisują piękne emocje i wyczyny tych wakacji to „Egzotyka” Quebo i „Szprycer” Hemingwaya. Odyseusz, Kawa i xanax, Bogini, 35, Tlen i Karimata to piosenki tego roku!

SZTUKA

Dotoczyłem się do teatru aż trzy razy na jesień. Widziałem świetną sztukę w Teatrze Dramatycznym – Nasza klasa.

KSIĄŻKI

Przeczytałem 28 książek. To aż 6 mniej niż w roku poprzednim. Największe wrażenie na mnie zrobiła biologiczno-historyczna powieść „Chrapiący ptak” Bernda Heinricha, powieść o pierwszych latach II wojny światowej w Warszawie „Król” Szczepana Twardocha oraz opis pierwszej wyprawy w Andy chilijskie w latach 30tych XX wieku „Wyżej niż Kondory” Wiktora Ostrowskiego.

SPORT/PODRÓŻE

Na początku maja kupiłem rower. Polski rower. Łącznie, do grudnia przejechałem nim ponad 4000 km! W czerwcu wyruszyłem w największą w dotychczasowym życiu wyprawę rowerową. Z Suwałk przez Litwę, Łotwę do Estonii i spowrotem do Parczewa wzdłuż Morza Bałtyckiego. Razem 2500 km w 22 dni.

Sam.

Ile się nauczyłem i jak piękne momenty w przyrodzie przeżyłem podczas tych dni, będę pamiętał do końca mojego życia. W sierpniu przez tydzień śmigałem z kumplem po Kaszubach, Borach Tucholskich i Pomorzu. Bez wątpienie rower to najlepszy środek to przemieszczania się. Obok chodzenia oczywiście. Jesteś nieustannie na świeżym powietrzu, w przestrzeni chłoniesz świat i przyrodę na maksa. No i poznajesz świat w dostatecznie powolnym tempie, by nic ci nie umknęło.

You are what you do, not what you say!

W tym roku dużo, choć trochę mniej niż zwykle grania w tenisa i też trochę mniej pływania na basenach (10 km przepłynięte).

Grałem w siatkówkę na treningach w Brukseli i w Warszawie. Tak ostro, że wymagało to kilku wizyt u fizjoterapeuty. Przebiegłem po lesie i bieżniach różnych stadionów jakieś 130 km.

W tym roku nie było dnia, bym nie myślał o dzikiej przyrodzie. Górach, wędrówkach i spaniu w dziczy pod chmurką.

Na dodatek, na sam koniec roku wyskoczyłem z dziewczyną na pięć dni do Walencji i wynajętym autem powłóczyłem się po sierras, pięknych półwyspach, nadmorskich skałach i plażach.

Do something today, that your future self will be grateful for.

PASJA

W 2017 roku zorganizowałem 7 wyjazdów górskich – co daje ponad 700 km pieszo na szlakach!!! W ciągu jednego roku!

Wyprawiłem się w Tatry polskie w pierwszych dniach stycznia. Odbyłem tam pierwsze kroki z rakami i czekanem. Mrozy, ostre zbocza, niebezpieczne oblodzone przełęcze i głęboki śnieg hartowały moją psychikę. Wybrałem się w belgijskie Ardeny w styczniu na nartach biegowych ze znajomymi. Cały kwiecień łaziłem po górach Synfjell z pięknymi psami husky w środkowej Norwegii. Wybrałem się na wyprawę górską, która okazała się być  ekstremalną – trekking przez fenomenalne polodowcowe pasmo górskie Rondane w środkowej Norwegii. Pojechałem przejść w tydzień najwyższe pasmo Ukrainy – Czarnohora w maju, z kumplem. Zorganizowałem letni, upalny wypad na Użański Park Narodowy – ukraińskie Bieszczady z ziomeczkiem. Po raz pierwszy odwiedziłem Tatry słowackie pod koniec września – w pięknej jesiennej aurze. A na koniec roku ponownie hartująca wyprawa w Tatry Zachodnie w mrozie i śniegu na początku grudnia. Cały ten rok wyjazdów trekkingowych to masa niesamowitych wrażeń estetycznych, nauki survivalu, szlifowania siły charakteru w trudnych warunkach atmosferycznych i czucia życia na maksa.

„Bo chciałem żyć i czuć emocje, a nie tylko być i mieć”.

W skrócie, w tym roku spędziłem około 50 dni śpiąc poza „domem”, czyli w namiocie, lub pod chmurką. Jak ja to kocham!!! Szukanie idealnego miejsca na obóz, zachodzące słońce nad lasem, jeziorami Litwy czy nad Bałtykiem na estońskich wyspach. Chmury na graniach Tatr, karpackie przełęcze lub śniegi Norwegii. Wtedy czuje że żyje!!!

NOWE RZECZY

Całą zimę szukałem pomysłu i opcji na Workaway i dopiąłem swego! Kwiecień tego roku spędziłem mieszkając w norweskich górach, w drewnianym domku, zajmując się psami husky. Pierwszy raz skoczyłem do Poznania na Blog Conference. Zaczerpnąłem tam inspiracji w rozwijaniu bloga. Udało mi się przez dwa miesiące wiosny nie tknąć alkoholu. Polecam każdemu. Ogromne wrażenie na mnie zrobiła ludzka gościnność ludzi w Skandynawii. Kilkukrotnie w bardzo trudnych warunkach w Norwegii ktoś mi ratował tyłek, podwoził na stopa jakieś setki kilometrów czy udzielił schronienia w zamieci śnieżnej. W pracy zacząłem ćwiczyć joge i pilates w ramach zajęć w ciągu dnia, na rozgrzewkę.

BLOG

Blog cezarkos.pl w 2017 dział się tak: 20 400 wyświetleń, 4 716 odwiedzających. 28 wpisów. Liczby na poziomie roku minionego, przy prawie dwukrotnie mniejszej liczbie postów. Najpopularniejszy wpis to „Autostopem przez Bałkany”, „Trekking przez Użański Park Narodowy” oraz „Jestem książkowym świrem”. Publikowałem swoje teksty na „Góry i ludzie”, co spotkało się z naprawdę dużym przyjęciem na social media. Poza tym pozyskałem małego sponsora i kilku partnerów. Mój blog to już stałe, pewne i ciekawe miejsce dla podróżników w polskim Internecie. Nie jakaś tam sezonowa publikacja.

LUDZIE

Jestem w pięknym momencie w życiu, kiedy otaczam się w prawie 100% ludźmi, których wybrałem, by byli koło mnie. A nie zawsze tak było. Ludźmi o wysokim kapitale kulturowym, robiący piękne rzeczy w różnych dziedzinach życia, dzielący się energią, wiedzą i motywacją. Bardzo cieszy mnie mój świat, który sobie stwarzam swoim kombinowaniem. Świat ciekawych i pozytywnych ludzi, wielkich wyzwań sportowych, wyczynów podróżniczych oraz miejsc, które dają mi siłę do życia. A na koniec największa niespodzianka. Na jesieni poznałem wyjątkową osobę płci przeciwnej, z którą te wszystkie rzeczy można robić, bez oglądania się na innych. Spać w namiocie, łazić po górach, chodzić do kina, teatru, oglądać seriale, łazić po barach i knajpach, czytać książki i gadać o emocjach, a nie tylko o rzeczach.

„Każdy mężczyzna potrzebuje kobiety, która doda subtelny element kobiecego piękna do jego dzikiej natury”.

Nowy rok – nowa energia na wielkie rzeczy!

No to lecimy z koksem. Pomysł – plan – tabelka – przygotowanie – wykonanie.

„Przyszłości nie da się przewidzieć, ale da się ją przygotować”

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s