Ferraty i rower MTB w Austrii – Dachstein

przerwa w trakcie wspinaczki po ferracie

Dachstein to niewielki masyw górski zbudowany z białych wapieni, położony w środkowo-północnej Austrii, słynący z fenomenalnych dróg żelaznych, czyli tzw. via ferrat (niem. klettersteig). Niejeden pasjonat wypraw górskich słyszał o tym miejscu, które owiane jest renomą najtrudniejszych ferrat w Europie. Tak było i ze mną. Na jesieni 2019 roku ćwiczyłem chodzenie po ferratach we włoskich Dolomitach w okolicach Bolzano. W 2018 spróbowałem także ferrat we włoskich Dolomitach, w okolicach Trento, a na wrzesień tego roku postanowiłem sprawdzić siłę swoich mięśni, ale także psychiki na ferratach w Austrii. Tym razem jednak zapakowałem w auto nie tylko plecak górski, ale też zestaw do ferrat oraz nowy rower MTB aby pojeździć po górskich trasach w Dachstein. Z kolegą ruszyliśmy przez Czechy do Austrii, aby zażyć organicznie wstrzykiwanej adrenaliny w górach.

Ferrata Hias i Siega

Po 12 godzinach spędzonych w aucie z Polski do Ramsau, zaparkowaliśmy auto na parkingu, spakowaliśmy się i weszliśmy na malowniczy szlak w górę potoku, który wyżłobił piękny kanion. Już po chwili rozpoczęła się pierwsza, nieco trudna ferrata prowadząca na skałę nad rzeką. Nasza wspinaczka po widowiskowym mostku nad potokiem zgromadziła ponad 10 gapiów ;-). Wiele starszych osób spacerujących w okolicy zatrzymała się, by przyjrzeć się dwóm świrom. Tę drogą przeszliśmy w pół godziny, aby po kolejnym kwadransie dotrzeć do schroniska na przerwę. Było już popołudnie, a my chcieliśmy jeszcze zaliczyć drugą ferratę w tej okolicy, Siega. Ta także nie przysporzyła nam zbyt wiele problemów, chociaż wyceniana jest na dość trudną, ale krótką. Po jej ukończeniu kontynuowaliśmy trekking stromo w górę, by zatrzymać się przy chatce Siga, serdecznego staruszka bez jedynki na przedzie. Sig (Zbyszek) ma ponad 70 lat i gdy dowiedział się że przeszliśmy jego ferratę (to on zaprojektował ferrate Siega) poczęstował nas sznapsem. Dowiedzieliśmy się że Sig zęba stracił podczas wspinaczki w górach. Walnęliśmy bruderszafta, pogadaliśmy i kontynuowaliśmy naszą wycieczkę. Jako że nadchodziły czarne chmury burzowe, musieliśmy zbiegać z gór i niestety dopadł nas grad i ostry deszcz. Pierwsza górska przygoda za nami!

Ferrata Intersport

Nasza druga ferrata w tym tygodniu to widowiskowa droga żelazna nad jeziorem Gosauer, która kończy się na spektakularnym szczycie Donnerkogel. To jej częścią jest słynna 40 metrowa drabinka nad przepaścią, która rozpala wyobraźnię internatów. W rzeczywistości, ferrata jest co najmniej tak widowiskowa jak na zdjęciach i filmach. My mieliśmy świetną pogodę, to i wrażenia wizualne były jeszcze większe. Do drogi żelaznej można dojść w ciągu półtorej godziny marszu pod górę z jeziora Gosauersee. Ferrata wiedzie po wschodniej ścianie skał, aż do wyłonienia się łańcuchów przy Kleiner Donnerkogel w postaci wspomnianej drabinki. Nie da się ukryć, przejście nią to zadanie dla osób o żelaznej psychice. Jest duża ekspozycja, drabinka się trochę trzęsie, a po jej ukończeniu czeka nas 30 minut trudnej ferraty o skali C/D na grani. Po dojściu do szczytu, z którego rozciąga się przepiękny widok na okolicę schodzi się do schroniska Gablonzer Huette. W nim, na dole czekało na nas piwko satysfakcji oraz godzinny trek szlakiem pieszym na dół, do parkingu.

Ferrata der Johann

Zaliczana do top 3 ferrat w Europie o dużej skali trudności. Wyceniana na stopień D/E – bardzo trudna, jest częścią super ferraty czyli ferrat Anna, der Johann oraz Dachstein. Dojść do niej można po przyjechaniu autobusem (po zostawieniu auta na parkingu w Ramsau) przez schronisko Sudwandhuette. Ze schroniska prowadzi szlak, którym w godzinę dochodzi się do początku tej trudnej drogi wspinaczkowej. Ferrata na samym początku wita nas pionową ścianą i trudnym odcinkiem E. Dalej nie jest też łatwo. W ciągu trzech godzin (wg mapy czterech) pokonuje się 600 metrów w pionie po skale, często bez miejsca na odpoczynek. W połowie drogi przy dużym zmęczeniu i adrenalinie z trudności odeszła nam ekspozycja, ponieważ nakryła nas chmura, która zakryła piękne widoki. Na szczycie czekało na nas nowo wybudowane schronisko, gdzie nie mieliśmy czasu się zatrzymać, ponieważ musieliśmy przebiec lodowiec, aby zdążyć na ostatnią gondolę na dół. Inaczej skazani byśmy byli na trzy godzinny trekking w dół połączony z chodzeniem po ferracie (a to nie jest dobra kombinacja, chodzić po ferracie w dół). W nagrodę zostaliśmy na noc w schronisku na dole – Sudwandhuette, rozkoszując się przepięknym zachodem słońca w górach i spokojnym snem.

Trasy rowerowe w Dachstein

Region ten jest świetnie przygotowany do przyjęcia kolarzy górskich. W informacji turystycznej w Planai w centrum Schladming można pobrać darmowe mapy wędrówek oraz tras rowerowych. W dodatku po zajrzeniu na apkę mapy.cz od razu zorientowałem się że jestem w dobrym miejscu! W ciągu tygodnia zaplanowałem sobie trzy świetne traski rowerowe.

W pierwszy, jeszcze deszczowy dzień na dzień dobry zrobiliśmy trasę rowerową MTB do Stala Alm z Donnersbachwald. Całkiem ostro pod górę, a potem w dół. Jako że dzień był mglisty, nie jestem w stanie powiedzieć czy widoki dookoła są fenomenalne, ale raczej na pewno górskie. Następnie, wieczorem tego dnia zrobiliśmy trasę rowerowa wokół jeziora Grundlsee oraz nad jezioro Altausser see. Jest to nietrudna, 30 km trasa dookoła jeziora Grundlseee, które niestety w większości jest zabudowane i zamieszkane. Niemniej, jest to wciąż fajny pomysł na wieczór.

Trasa rowerowa z Gosauer See przez góry do Hallstatt + dookoła jeziora Hallstattsee. To moja dotychczasowo najlepsze doświadczenie na rowerze górskim w życiu. Świetna trasa, poprowadzona znad jeziora Gosauersee ostro pod górę, przez masyw górski, aż do miasteczka Hallstatt przez zapierający dech w piersiach wodospad oraz widok na jezioro.

W ostatni dzień gdy Piotrek poszedł na ferratę Anna i samotny trek, ja wybrałem trasę rowerową z Filzmoos do Almsee oraz na dół do Schladming. To było naprawdę pięknie doświadczenie, chociaż dookoła mijałem miasteczka, zabudowania oraz kilka restauracji górskich. Bardzo fajny pomysł na zakończenie wyjazdu w pięknym stylu.

Podsumowanie

Wyjazd w góry Dachstein, czy to na ferraty czy to na trasy rowerowe to zadanie dla doświadczonych turystów. Nie polecałbym zaczynać od wizyty w tym miejscu swoich przygód górskich. Proponowane ferraty są bardzo wymagające, często bez możliwości zejścia w trakcie. Niemniej, zachęcam wszystkich do wpisania tego regionu na swoją listę, jako że jest bardzo dobrze skomunikowanym ze światem, pięknym obszarem, gdzie można wędrować, wspinać się, latem jeździć rowerem, a zimą na nartach, ponieważ w okolicy jest dużo dobrych wyciągów narciarskich. Łatwo także o pięknie położone schronisko górskie, pole namiotowe czy po prostu pokój do wynajęcia w hotelu czy na booking.com. Okolica jest naprawdę piękna!

Jedna uwaga do wpisu “Ferraty i rower MTB w Austrii – Dachstein

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s