Co świruje – wrzesień 2020

Świrować (czasow.) – tworzyć, robić, kombinować, kreować, planować, działać.

Co świrujesz w te dni? O tym co słychać u mnie, piszę na łamach tej serii na blogu. Raz na miesiąc o codziennych akcjach, kulturze, pomysłach i inspiracjach. Co świrowałem we wrześniu 2020 roku – zapraszam!

Książki

Powietrze, którym oddychasz – Frances de Pontes Peebles. Rozśpiewana i roztańczona powieść o estradowej karierze dwóch brazylijskich przyjaciółek, które od dziecka marzyły o tworzeniu muzyki. Zakochane w sambie i zmotywowane ucieczką od opresyjnych warunków życia na latyfundium patronów uciekają do Rio de Janeiro, aby rozwijać karierę w tzw. showbiznesie. Wciągająca opowieść o dzielnicy Lapa i jej ludziach.

Filmy

Tenet – nowy kinowy film Christophera Nolana. Odwrócona chronologia wydarzeń, wartka akcja, przyszłość ludzkości, zły i dobry bohater, ciekawy koncept na scenariusz. Całkiem dobre kino sensacyjne, no ale trudno się połapać co i kiedy się wydarzyło. Niemniej radość z pójścia do kina po epidemii jest duża.

3 dni kondora (serial hbo) – serialowy remake powieści James’a Grady’ego. Solidny, dobrze napisany serial szpiegowski o młodym, pełnym ideałów analityku CIA którego cały zespół zostaje wymordowany. Polecam.

Dzień trzeci – bardzo intrygujący, oryginalny serial o niezwykłej wyspie na którą można dostać się tylko po odpływie, położonej gdzieś w Anglii, która kultywuje pogańskie zwyczaje i obrzędy. Aktor grany przez świetnego Jude Law trafia na nią aby rozwiązać swoje problemy. Co się wydarzy potem to perełka! Świetna pozycja!

Może pora z tym skończyć – ponad dwugodzinny dramat psychologiczny o pokręconej fabule. Ale za to jak dobry! Chłopak zabiera swoją nowo poznaną dziewczynę w odwiedziny do domu rodziców. Nadchodzi śnieżyca. Wszystko robi się dziwne. Wszystko jest iluzją – to chyba chcą nam przekazać twórcy filmy.

Akcje

To był świetny miesiąc poświęcony górom, wspinaczce w skale oraz jeździe rowerem po górach i na Podlasiu.

Jeden fenomenalny tydzień minął mi w austriackich górach Dachstein na wspinaczce ferratowej oraz jeździe rowerem MTB.

Trzeci weekend września spędziłem z kolegą na Jurze Krakowsko-częstochowskiej, gdzie przez dwa dni wspinałem się z liną po skałkach. A na sam koniec września, jako że w całej Polsce miało padać, trzeba było się dostosować do mapy pogody. Wyszło na to, że w okolicach Białegostoku nie będzie lało. Więc pojechałem z dziewczyną pojeździć rowerem po Puszczy Knyszyńskiej i wypocząć na wsi od dużego miasta.

W międzyczasie śmigam nowym rowerem po okolicach Wawy i gram w tenisa. Wrzesień był świetny!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s