Jak przygotowałem się do rajdu rowerowego przez Finlandię?

zestaw jedzeniowy: przekąski od ALE - Active Life Energy, sakwa Crosso

W lipcu tego roku spędziłem ponad 2 tygodnie w przepięknej Finlandii objeżdżając ją rowerem. Projekt ten był wymagający przede wszystkim ze względu na swoją naturę logistyczną, ale też kondycyjną. W tym wpisie chciałbym podzielić się wszelkimi praktycznymi aspektami przygotowania do takiej podróży, które można zastosować także przy przygotowaniach do wyjazdu rowerowego w inne zakątki Europy. Zapraszam do lektury!

Dokąd???

Moim planem było objechanie fińskiej Laponii, ale jak rzeczywistość pokazała później, nie udało mi się tym razem. Przygotowałem trasę i najciekawsze miejsca w 5 parkach narodowych Laponii przy pomocy książki „Skandynawia. Parki narodowe i rezerwaty przyrody” autorstwa braci Garskich. Dodatkowo świetnie przygotowana, interaktywna strona z wszystkimi informacjami o PN w Finlandii http://www.nationalparks.fi/destinations pomogła mi zebrać potencjalne informacje o szlakach i trasach na północy. Dzięki artykułom z blogów po angielsku rozeznałem się w atrakcjach turystycznych tego kraju. W ten sposób byłem mniej więcej gotowy na Laponię…

relaks nad jeziorem Saimaa, koło Lappeenranty
relaks nad jeziorem Saimaa, koło Lappeenranty

Jak?

Przygotowania rozpocząłem od zapoznania się z krajem, w którym nigdy nie byłem i o którym niewiele wiedziałem. Czytałem sobie o historii, geografii i polityce kraju ze stolicą w Helsinkach. Przejrzałem wspomnienia podróżników po nim, np. świetnie zrobione praktyczne info od Bartka z Paragon w podróży – „jak tanio podróżować po Finlandii”. Dało mi to rozeznanie w cenach i możliwościach transportu na północ. Poza tym identyfikowałem potencjalne potrzeby i dopytywałem fińską koleżankę Ellen i polskiego kolegę Tomka, mieszkającego w Finlandii o rady. Rozważałem zakup biletu kolejowego Turku – Oulu, ale wybrałem onnibus, co okazało się później błędem. Po wylądowaniu w Turku, na stacji autobusowej okazało się, że firma onnibus nie przewozi większych bagaży i nie mogłem zabrać się na pokład z moim rowerem. Powinienem wykupić sobie bilet na nieco droższy, ale pewny pociąg do Oulu, w którym nie ma problemu z rowerem. Wtedy bym na pewno dotarł do Laponii z dwukołowcem.

na wschodzie Finlandii, wśród świerków
na wschodzie Finlandii, wśród świerków

Logistyka

Pomimo tego, największym wyzwaniem był przewóz roweru samolotem. Nigdy tego wcześniej nie robiłem, ale przypuszczałem, że będzie stres. I był. I to duży. Wszystko na mojej głowie i na moich barkach. Odpowiedzi na to, jak przewieźć rower samolotem obszernie udziela Karol z Kołem się toczy, ja nie będę już się tu rozpisywał. Spakowałem swój rower w karton, z dodatkowymi bagażami i wyszło mi 35 kg. Wykupiłem loty Gdansk – Turku linią wizzair z dodatkowym bagażem sportowym który dopuszcza transport roweru, ale do 32 kg. Pozaregulaminowe 3kg wyjąłem z kartonu i wziąłem ze sobą na pokład jako bagaż podręczny. Z takim nieporęcznym pakunkiem podróżowałem Warszawa – Gdańsk – lotnisko – Turku – miasto. Pozostała kwestia zostawienia pustego kartonu na miejscu. I tu jest zawsze problem. Po wylądowaniu w Turku, rozpakowaniu i złożeniu roweru musiałem przechować gdzieś karton. Ponad 4 godziny chodziłem po mieście szukając odpowiedniego miejsca typu sklep rowerowy, jakiś garaż, na przechowanie. Frustracja rosła, aż pod wieczór udało mi się pogadać z chłopakiem chowającym rower do garażu rowerowego, który zgodził się przechować mój karton na dwa tygodnie. Ostatecznie, nie będę potrzebował tego kartonu, ponieważ nadarzyła się okazja sprzedania roweru i zostawienia go w Finlandii. Ale o tym później.

Na stacji autobusowej w Turku, gdy już zrezygnowałem z podbijania Laponii i przełknąłem gorzką ślinę, zły że nie mogłem się załadować do autobusu, rozłożyłem mapę Finlandii. Przyglądając się jej, zaplanowałem alternatywną drogę – na wschód ku Rosji i na północ ku pojezierzu fińskiemu. Kraj ten jest pełny przepięknych miejsc. Obrałem wschodni kierunek i przestawiłem się na nowy plan!

Gumbostad, okolice Helsinek
Gumbostad, okolice Helsinek

Na etapie planowania podszedłem do tego projektu trochę biznesowo i postanowiłem poprosić kilka marek o sprzęt. Napisałem ofertę sponsorską i wysłałem do kilku firm zapytania ofertowe. Poprosiłem Kross i Unibike o rower, bez odbioru. Fjord Nansen też nie mógł pomóc sprzętem tłumacząc się zamkniętym budżetem na ten rok. Udało mi się nawiązać za to współpracę z producentem sakw Crosso i dystrybutorem żeli i batonów energetycznych ALE – Active Life Energy.

Finlandia, Saimaa
Finlandia, Saimaa

Zakupiłem moskitiere na głowę, bo obawiałem się strasznych komarów i dwie tubki silnej Muggi. Przydały mi się kilkukrotnie, aczkolwiek te komary to są wciąż męczące, nawet z moskitierą na głowie. Zaopatrzyłem też się w tabletki do uzdatniania wody, nie wiedząc, jaki będzie do niej dostęp. Ostatecznie z nich nie skorzystałem ani razu. Posługiwałem się mapą samochodową wydawnictwa Freytag&Berndt.

Jedzenie

W sakwach wiozłem 12 liofizów ze skalnika, kilku różnych firm, najchętniej dania dla 2 osób, 2 paczki owsianki, oraz dwie paczki wspomagaczy od ALE Active Life Energy. Resztę jedzenia kupowałem na miejscu (czekolady, jogurty, pieczywo, sery, szynki, warzywa i owoce). Codziennie mniej więcej dwa razy zachodziłem do supermarketu i kupowałem potrzebne mi produkty.  Finlandia jest droga, ale da się przeżyć. Najtańsze zakupy można zrobić w Lidlu. Nie będę tu wypisywał cen produktów w sklepach fińskich, podstawową listę znajdziecie w wyżej wymienionym wpisie Paragonu z podróży.

zestaw jedzenia i produktów ALE Active Life Energy

Kuchenka: niezmiennie Jetboil + puszka 450 g (12€) primus kupiona w sklepie Scandinavian outdoor w centrum Turku.

Recenzja sakw polskiej firmy Crosso

Jak już wspomniałem, polski producent sakw oraz bagaży rowerowych Crosso udzielił mi korzystnej zniżki na zakup swoich produktów. W ten sposób wyposażyłem się w dwie sakwy tylne z systemem click. Rok wcześniej przez Litwę, Łotwę i Estonię jeździłem rowerem z niemieckimi sakwami Ortlieb. Były bardzo dobre, ale polski produkt niczym im nie ustępuje. Na stronie producenta mamy do wyboru sakwy 30 i 60 litrowe, z hakami lub z systemem na „click”. Ja wybrałem ten drugi, i okazał się strzałem w dziesiątkę. Sakwy są bardzo pojemne i elastyczne, zdały egzamin podczas 16 dni w Finlandii. Łatwo się je zakłada, zdejmuje oraz przenosi. Posłużyły mi też jako bagaż podręczny w samolocie. Są nieprzemakalne, odblaskowe i bardzo pojemne. Jedynie nie rozwiązują największego problemu przechowania bagażu podczas jazdy rowerem, mianowicie, nie ma w nich przegródek. Żeby dotrzeć do rzeczy na dole, trzeba wszystko wyjąć.  Rozważałem też zakup worka na namiot, który producent oferuje w kilku rozmiarach i wielu kolorach, ale w całym zamieszaniu go nie kupiłem. Produkty polskiej firmy znaleźć można pod tym linkiem.

królewski szlak pocztowy, Finlandia, 6 km do Virijoki
królewski szlak pocztowy, Finlandia, 6 km do Virijoki

Produkty ALE Active Life Energy

Rynek „wspomagaczy” dla sportowców mocno się rozwija na świecie. I nasi przedsiębiorcy nie zostają w tyle! Mój zaradny kolega Piotrek ze swoim partnerem biznesowym Dominikiem od jakiegoś czasu rozwijają swoją linię produktów. Mój kumpel, na wieść o moim fińskim projekcie, wyposażył mnie w dwie wielkie paczki swoich produktów do przetestowania. W ten sposób, stałem się ambasadorem marki ALE Active Life Energy. Na wyprawę wziąłem żele energetyczne o smaku coli i bananów, wapń w kapsułkach i w płynie, batony energetyczne o smaku kawowym i śliwkowym oraz bidon. Gdy brakowało mi energii, wysysałem żele energetyczne i dawało mi to kopa. Łatwo się one wchłaniają do mięśni i mają efekt błyskawiczny. Batony, które działają wolniej, ale nie mniej skutecznie są dobrym uzupełniłem do czekolad. W ofercie ALE jest gama smaków, znajdziecie je tutaj. Na stronie znaleźć można też blog, na którym publikowane są artykuły o tym jak się żywić podczas wysiłku oraz wiele innych okołożywieniowych treści. Ze swojej strony – polecam, było to dobre uzupełnienie mojej „diety”. Jeśli uprawiacie wyczynowo i rekreacyjnie sport, produkty ALE Active Life Energy uzupełnią wam białka i węglowodany podczas wzmożonego wysiłku. Po wyprawie schudłem jakieś 4 kg, w skutek bardziej nieustannego wysiłku i upału, aniżeli wspomnianej „diety”.

zestaw jedzeniowy: przekąski od ALE - Active Life Energy, sakwa Crosso
zestaw jedzeniowy: przekąski od ALE – Active Life Energy, sakwa Crosso

Ostatecznie moja trasa przebiegała tak:

Jazdę rowerem zakończyłem po 1430 km, w Jyvaskala. Zatrzymałem się tam na dwa dni u kolegi Tomka. Odpocząłem w saunie, podjadłem i złapałem autobus do Turku (już bez roweru, który sprzedałem na miejscu!) i po zwiedzeniu Turku wróciłem pełen satysfakcji do Polski.

https://www.bikemap.net/en/r/4551900/

Relację z tego projektu, po powrocie można przeczytać pod tym linkiem oraz więcej zdjęć tutaj.

Dla uzupełnienia polecam też praktyczny opis przygotowań do poprzedniego projektu rowerowego: Litwa, Łotwa Estonia – 2500 km w 22 dni.

Jeśli macie jakieś dodatkowe pytania, śmiało, chętnie odpowiem, jeśli coś pominąłem!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s