Prawdziwe wiedźmy. Moje wiedźmy.

Jak Al Pacino, zapach kobiety czuję z daleka. Lubię się od nich uczyć, inspiruje mnie ich świat i szósty zmysł. Intuicja, inteligencja emocjonalna, subtelność, wyrozumiałość. Empatia, uprzejmość i dobre maniery. Niektóre mają zderzacz hadronów między uszami, a inne najszybsze procesory. Potrafią być super ogarnięte w pracy i roztrzepane w wolnym czasie jak pies po kąpieli. Mają umiejętności interakcji z innymi ludźmi o których chłopakom się nie śniło. Umieją wyjść cało z każdej opresji, przekonać potencjalnego gwałciciela by je odwiózł do domu oraz zaadaptować każdego psa na przyjaciela podróży. Mają tysiące pomysłów na podróże i siebie, które metodycznie realizują. Otwierają firmy, piszą książki, zawsze służą radą i swoim czasem, by pogadać. Nie dość że studiują, to często pracują i w wolnym czasie podróżują jak Martyna Wojciechowska albo Beata Pawlikowska. Potrafią się kłócić jak stara baba na targu i zawsze postawić na swoim. W podróży potrafią pociągająco wyglądać i nigdy nie narzekają na brak łazienki lub ciężki plecak. Bywają do bólu praktyczne i przebiegłe. Często nie odróżniają północy od wschodu, ale świetnie czytają mapę Maroka i Indii. Mają zmysł odnajdywania dobrych, nieturystycznych restauracji w nowym mieście gdzieś nad Morzem Śródziemnym. Nigdy nie mają oporu by nauczyć się kilku nowych słówek po turecku, portugalsku lub węgiersku będąc po raz pierwszy w danym kraju. Uwielbiają i umieją rozmawiać z autochtonami i posiadają magiczną umiejętność poskramiania mojej niecierpliwości. Są wyrozumiałe, miłe i pełne życia. Uczą mnie jeszcze większej ciekawości świata, wytrwałości i szacunku do innych. Zdobywają góry, poznają kultury świata, studiują trudne kierunki. Nigdy sobie nie odpuszczają i motywują mnie do wymagania od siebie jeszcze więcej. To od nich uczę się zmysłu estetycznego i umiłowania do pięknych rzeczy. Radzę się ich w wielu kwestiach i inspiruje ich pomysłami i życiem.  Często mają ultra-szalone pomysły do których nie muszą mnie namawiać. Kłócę się z nimi, a potem godzę, znowu kłócę, godzę, bo kto się nie kłóci, temu nie zależy. Wszystkie z nich przekraczają granicę i zmieniają definicje tego, co to znaczy być kobietą z klasą w dzisiejszych czasach. Wiele z nich mogłoby być modelkami, ale są za mądre na ten fach. Jestem super-lucky-guy że otaczam się takimi wiedźmami. Ja i moi kumple dobrze wiemy, że sukces mężczyzny w dużej mierze zależy od tego, jakie kobiety stoją za nim.

Anna, studentka dyplomacji i studiów wschodnich odkrywa swoją ukochaną Ukrainę i opisuje jej kulturę na blogu. Diana uczestniczyła w projekcie humanitarnym w Palestynie i pilotuje wycieczki na Kubie, w Maroku i Hiszpanii. Kaśka zdobyła Torres del Paine w Patagonii, a wkrótce będzie pomagała rozwijać kobietom w Tanzanii ich mini przedsiębiorstwa z Polską Akcją Humanitarną. Sara uczy dzieci angielskiego w Beninie. Marika przez dwa lata prowadziła restaurację w Australii, po czym zwiedziła cały kontynent i wróciła do Poznania. Kasia studiowała w Iranie, organizowała pomoc rozwojową w Tadżykistanie, a teraz pomaga uchodźcom na wschodzie Ukrainie. Maria regularnie odkrywa Liban i zna już chyba połowę jego mieszkańców. Anita idzie za ciosem i sukcesywnie rozwija swoją karierę w polskiej dyplomacji, ciągnąc za sobą swoich przyjaciół. Natalia po studiach w Londynie, na które zarobiła myjąc gary w Oslo, wyjechała do Tokio, gdzie poznała mężczyznę swojego życia i właśnie świętuje drugi tydzień życia ich wspólnego dziecka.  Karolina w ciągu roku przejechała cały świat dookoła, a teraz swój czas dzieli między Kraków i Madryt.  Justyna obserwowała życie orangutanów przez rok na Borneo, a obecnie pisze elokwentnie o neurobiologii na swoim blogu. Kamila jest uznanym trenerem personalnym w kraju, autorką książek i sukcesywną businesswoman, która rozruszała ospały Lublin. Agnieszka z którą spędziłem cały Erasmus w Granadzie, przemierza Stany i czerpie z nich inspiracje do swojego bloga wnętrzarskiego.  Weronika studiowała zarządzanie w Sydney, a teraz prowadzi swój nadmorski biznes turystyczny. Paulina po przewędrowaniu Kirgistanu, zwiedzeniu Omanu, RPA i Birmy podjęła pracę w jednej z agencji Unii Europejskiej. Ksenia, słuchaczka Kijowskiej Akademii Dyplomatycznej kursuje między Polską, Włochami i Ukrainą i wysysa wiedzę  o świecie. Ania rozstała się z karierą politologa i poszła ścieżką reżysera na łódzkiej filmówce. Lyubov przeniosła się z Lwowa do Gdańska na studia, a potem rozpoczęła doktorat na Polskiej Akademii Nauk, pracując w międzyczasie w fundacji. Gośka po kilku miesiącach pracy u podstawach w Ugandzie rozwija polski sektor kultury. Siostra systematycznie dostarcza dobre powieści podróżnicze, a mama co chwilę przypomina, jak lubiłem być zabierany przez rodziców pod namiot nad polskie jeziora, góry i morze zanim umiałem dobrze mówić.

Poniżej prezentuję sylwetki kilku kobiet podróżniczek, które mnie inspirują i utwierdzają w przekonaniu, że jedyne co nas ogranicza to nasza własna wyobraźnia.

Kasia Jalan Jalan. Przez cztery lata podróżowała po Azji. Mieszkała w wiosce w Afganistanie. Dojechała autem nad Jezioro Bajkał, przejechała Turcję i Iran samotnie wiele razy. Mieszkała w muzułmańskich krajach jak Indonezja, Borneo i Malezje. Mało kto zna kulturę Azji, jak ta odważna dziewczyna. Kasia to chyba wzór empatii i wrażliwości międzykulturowej, co widać po jej zdjęciach i relacjach z podróży. Wszystkimi kończynami podpisuje się pod jej refleksją na temat samotności: „W Polsce często byłam sama. Sama w domu, sama w drodze do kina, sama w parku. Fizyczna samotność, z wyboru i pod pełną kontrolą. To jest zupełnie inny stan (o który nota bene nadal często zabiegam, bo akurat o tę fizyczną samotność w Azji niesamowicie trudno). Samotność w podróży jest z zupełnie innej gliny. Oznacza, że znika wokół Ciebie prawie wszystko, czym latami sami się obwarowujemy i czym służy nam za podporę społeczeństwo.” Samotność oznacza wolność.

Kasia Jalan Jalan.jpg

Anita Demianowiczsamotnie rowerem przejechała całą Polskę i Islandię. Żeby ułatwić sobie podróżowanie po krajach Ameryki Środkowej – Salwadorze, Hondurasie, Gwatemali i Meksyku nauczyła się hiszpańskiego. Po pięciu latach pracy w korporacji rozstała się z pracodawcą i zaczęła spełniać marzenia. Odwiedziła Japonię i Turkmenistan. Sama. Pięknie fotografuje góry i twarze spotkanych ludzi. Jaka jest? „Konsekwentna i uparta. Zawsze kończy, co zaczęła”, opisują ją znajomi.

anita demianowicz

Martyna Skura – jako wolontariuszka pomagała kobietom i młodzieży w Gruzji, mieszkała w Chinach i Tajlandii. Znalazła się w czołówce prestiżowego konkursu organizowanego przez Oceanwide Expeditions, w którym główną nagrodą jest miesięczny rejs na Antarktydę. Swoje podróże opisuje na blogu life in 20 kg.

martyna skura.jpg

Kamila Kielar czyli BearGirl. Specjalistka od bliskich spotkań z niedźwiedziami. W ciągu pięciu miesięcy rowerem przejechała półwysep Jukon. Jeździła na dwóch kółkach przez Alaskę, Kamczatkę i Afrykę. Dzisiaj bez wątpliwości można powiedzieć, że jest ekspertką od tundry i sztuki korzystania z darów natury i przetrwania w dziczy. Z zawodu jest dziennikarzem i marzy by na starość zamieszkać w Laponii. Chłopaków zawsze zostawia w tyle. Jak wiele osób robiących niesamowite rzeczy stwierdziła, że „poczucie strachu to ja mam zaburzone!”

kamila kielar

Joanna Nowak od maja 2014 podróżuje z malutką córką przez Amerykę Łacińską i Środkową – m. in. Peru, Boliwię, Ekwador, Panamę, Gwatemalę. Jednym słowem, to rasowa kobieta z wielkimi jajami, w końcu nie są to najbezpieczniejsze kraje świata. Jej córka, Gaja nie zna innego świata niż tego z podróży i już w wieku czterech lat płynnie mówi po polsku i hiszpańsku. Ich wspólna podróż zaczęła się, gdy porzucił je tata i jednocześnie partner. Paradoksalnie podróżowanie z dzieckiem, jak twierdzi Asia „otwiera ludzkie serca i zaciekawia – ułatwiając podróżowanie”. Z zawodu jest fizjoterapeutą. Ich budżet dzienny to 6 dolców. Przyznam, że po przeczytaniu historii tej pary w Wysokich Obcasach niemalże wyskoczyłem z łóżka pełen nowej energi do podróży na dobrych kilka lat.

Somos dos

I na koniec miejsce na szczycie podium – najstarsza podróżniczka w Polsce. Teresa Olszewska Bancewicz. Ta energiczna 82 latka podróżuje po świecie… autostopem. Jej wspomnienia z podróży wyjątkowo mnie bawią. Przejechała już Skandynawię, Bałkany, kraje Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Idealny przykład dla wiecznych malkontentów. Zawstydza wszystkich leni i narzekaczy.

Teresa.jpg

Dodatkowo, ku inspiracji i rozwianiu wątpliwości polska wersja National Geographic opublikowała artykuł o polskich podróżniczkach.

Zakończenie świętowania dnia kobiet sponsoruje amerykańska akrobatyczka – moja idolka tygodnia. Adoptowani rodzice nie nauczyli jej jednej rzeczy: „I can’t”. Tak trzymać. Wzruszająca historia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s