Zaawansowany kurs turystyki zimowej w Tatrach

uwiązny liną z partnerem przed Świnicką przełęczą

Udało się! Po ponad dwóch miesiącach przekładania daty z powodu epidemii, ustaliliśmy z organizatorami termin zaawansowanego kursu turystyki górskiej w Tatrach na 15-17 maja. A już się martwiłem, że przed zejściem śniegu w górach się nie uda. Do ostatniego dnia byliśmy trzymani w niepewności, czy Słowacja otworzy swoje granice, ponieważ pierwotnie organizatorzy ustalili miejsce zajęć na Dolinę Kieźmarską w Tatrach Słowackich. Jako plan B zaproponowano nam Halę Gąsienicową, która dzięki opadom śniegu kilka dni wcześniej zapewniła odpowiednie warunki zimowe do ćwiczeń górskich. W towarzystwie kolegi – Piotrka oraz instruktorki Oli spędziłem dwa bardzo intensywne dni, trenując przed wyprawami w tereny wysokogórskie.

W trakcie dwudniowego kursu nauczyliśmy się bezpiecznie poruszać po lodowcu, wyciągnąć ze szczeliny partnera lub siebie, zakładać stanowiska w skale i lodzie, robić węzły oraz lizneliśmy podstaw autoasekuracji. Pierwszy dzień ćwiczyliśmy na skałach w pięknym słoneczku ponad Czarnym Stawem Gąsienicowym oraz na ścianie Betlejemki. Instruktor zainstalował nam stanowisko na skale ponad Stawem, gdzie przez 3 godziny poćwiczyliśmy autoasekuracje oraz wychodzenie ze szczeliny. Po południu potrenowaliśmy budowanie wyciągarki z liny oraz wyciąganie osoby, która wpadła do szczeliny.

Wieczorem wysłuchaliśmy wykładu o lawinach oraz niebezpieczeństwach w górach wysokich.

Drugiego dnia udaliśmy się na stromy stok pod Świnicką Przełęczą, która świetnie nadaje się na symulacje poruszania w terenie wysokogórskim, z racji swojej stromizny. Posiadając już umiejętność wiązania podstawowych węzłów, podczas wycieczki górskiej nauczyliśmy się skracać linę, poruszać się w zespole górskim związani w tzw. tramwaj oraz asekurować za pomocą czekanu i liny. Symulowaliśmy też upadki na linie i upadek w przepaść.

Potrenowaliśmy także szukanie zasypanego w lawinisku i posługiwanie się abc lawinowym. Na potrzeby symulacji instruktor zakopał dwa detektory lawinowe w śniegu i dał nam sygnał (włączając stoper) o zejściu lawiny. Naszym zadaniem było namierzenie ich przy pomocy detektora i sondy oraz wykopanie łopatą. Wyrobiliśmy się w 14 minut czyli daliśmy szansę potencjalnemu zasypanemu na przeżycie.

Dwa dni kursu były bardzo intensywne oraz dały mi w kość. Poniekąd wynikało to z faktu, iż nocowaliśmy w Kuźnicach i codziennie rano musieliśmy o 6:30 wyruszać w góry przez Halę Gąsienicową, w wyższe partie gór. Schodziliśmy na dół po 18, wymęczeni, spieszać się do kwatery, aby pójść spać już koło 22.

Coraz bliżej w góry wysokie! Może 2020 nie będzie taki zły i uda się zorganizować kilka większych wypraw! W tym roku, jeśli sytuacja na świecie pozwoli, chciałbym zdobyć dwie największe góry Europy – Mont Blanc oraz Kazbek.

Organizatorem kursu była firma szkoleniowa BluEmu. Opis całego kursu zaawansowanego oraz program znajduje się tutaj.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s