Umysł jest jak spadochron

Most people die at age of 25 and aren’t buried until 75”. Dwadzieścia pięć lat to według neurobiologów granica wieku, w której ludzki umysł osiąga najwyższą sprawność, później jest już coraz gorzej. Do tego czasu jest całkiem łatwo: chodzimy do szkoły przez 12 lat, potem większość z nas idzie na studia na trzy lub pięć lat, otaczamy się ciągle nowymi ludźmi, na zajęciach nasz umysł bombardowany jest trylionami gigabajtów danych, musimy się uczyć, więc istota szara mózgu rośnie, a człowiek staje się inteligentniejszy. Potem jest już trudniej. Idziemy do pracy, w której często robimy rzeczy mechanicznie i odtwórcze (nawet w pracy umysłowej, jaką jest praca przed komputerem w korporacjach lub biurach), poznajemy o wiele mniej ludzi, a nasze życie staje się rutynowe i ogranicza się do pracy i domu. Umysł powoli zwalnia, przestaje się rozwijać, a niestymulowany potencjał intelektualny człowieka maleje. Einstein mówił, że w momencie gdy przestajemy się uczyć, zaczynamy umierać.

We współczesnym, pędzącym świecie, nikt inny jak osoby myślące odmiennie, nieszablonowo, czyli „out of box” są motorem postępu. Poszukiwanie nowych rozwiązań, „tworzenie czegoś z niczego” daje wiele satysfakcji, a zarazem oczyszcza umysł. Z drugiej strony pojedyncze jednostki, podobnie jak państwa narażone są na pułapkę średniego dochodu, czyli przekonanie o tym, iż konkurowanie z innymi (państwami, jednostkami, przy założeniu, że człowiek na rynku pracy też jest marką) tanią siłą roboczą, niskimi kosztami pracy oraz kopiowaniu technologii, a nie ich tworzeniu będzie prowadziło do rozwoju i bogactwa. Mały Książę subtelnie stwierdził, że to co najważniejsze, jest niewidoczne dla oczu. W dzisiejszej cywilizacji obrazków i kultu ciała, każdy chodzi na fitness, siłke i łyka suplementy, dbając o doskonalenie ciała. Zapominamy przy tym, że umysł to najważniejszy i najpotężniejszy mięsień. Zajmuje 2% masy ciała i zużywa 20-30% energii[1]. Silny mózg to najważniejszy zasób i narzędzie, jakie posiada człowiek. Jest niewidoczny gołym okiem, jego potencjał przejawia się dopiero w trudnych sytuacjach, podczas egzaminów, błyskotliwej rozmowy, w radzeniu sobie z wyzwaniami. I to on o wszystkim decyduje, a bajcepsy są tylko posłusznymi sługami potężnego mózgu. Chociażby dlatego warto inwestować w jego rozwój, nawet gdy nie jest się już studentem.

Wszyscy ludzie rodzą się wyjątkowo kreatywni, tylko proces socjalizacji niszczy w nas dziecięcą ciekawość świata i kreatywność. Na szczęście da się ją ćwiczyć i rozwijać. Poniżej przedstawiam kilkanaście sposobów na rozwijanie kreatywności oraz potencjału umysłu.

Uwaga: w trakcie pisania tego eseju posłużyłem się swoimi doświadczeniami popartymi wiedzą ze sprawdzonych źródeł – zachęcam do klikania w liczne hiperłącza i rozwijania tematu.

  1. Rozwiązuj zagadki logiczne. Swego czasu z Gazetą Świąteczną wychodził bezcenny dodatek pt. „Na pamięć”. Był to kilkunastostronicowy zeszycik pełen rebusów, zagadek logicznych, matematycznych, językowych i obrazkowych rozwijających inteligencję. Podobnego typu zadana logiczne pojawiają się na egzaminach na stanowiska menedżerskie w korporacjach oraz przy rekrutacji do Komisji Europejskiej. Błogosławieni ci, którym udało się to uzbierać, ponieważ zeszyty te nie są już dostępne na rynku. Jest to świetny sposób na rozgrzewkę intelektualną, oraz lekcja pokory, o tym, jak ważna jest matematyka i logika w codziennym życiu. W internecie znaleźć można setki stron z podobnymi logicznymi zadaniami na inteligencję. Nie bez kozery lekarze zalecają starym ludziom rozwiązywanie krzyżówek, by zapobiegać demencji starczej. Sudoku, granie w szachy czy scrabble – wszystko to wysila umysł, by grzebał w pamięci, zapamiętywał,  szukając słów, rozwiązań, jednocześnie wzmacniając jego możliwości.
  1. Ucz się języków obcych. Istota szara, z której w głównej mierze składa się mózg to komórki mózgowe czyli neurony. Są one „śladem” lub „obrazem” myśli, wspomnień i informacji. Neurony powiązane są ze sobą synapsami, czyli nitkami które przewodzą impuls elektryczny – informację. Sieć neuronów w mózgu porównać można do ludzi w blokach, domach i biurach, które tworzą miasta i połączone są między sobą szlakami, drogami kolejowymi i lądowymi, połączeniami lotniczymi. Im więcej dróg, tym szybciej rozwija się gospodarka. Im więcej synaps, tym szybciej umysł funkcjonuje. Synapsy to drogi, którymi przesyłane są informację – słówko w języku obcym, wspomnienie, droga do pracy, data z historii. Im więcej synaps, tym szybciej przesyłane są te informację, czyli umysł jest bardziej błyskotliwy. O zaletach nauki języków obcych rozpisują się neurobiologowie od lat. Nauka języka obcego, nie tylko spowalnia starzenie się umysłu, ale też solidnie poszerza istotę szarą czyli jego objętość (a im większy mózg, tym sprawniejszy). Osoby dwu (i wielo)-języczne są bardziej logiczne i racjonalne, lepiej też podejmują decyzję i są lepszymi obserwatorami otaczającej ją rzeczywistości. W trakcie nauki języka obcego rozwijane są umiejętności kongitywistyczne oraz zdolność szybkiego rozwiązywania problemów, co skutkuje zwiększeniem możliwości umysłu. Znam już pięć języków obcych, ale to nie oznacza, że zamierzam spocząć na laurach. Kocham się uczyć i otwierać w ten sposób przed sobą nowe możliwości. Obecnie rozważam rozpoczęcie nauki arabskiego lub szwedzkiego. Ups, właśnie kupiłem książkę na allegro – arabski dla początkujących ;-).
  1. Czytaj książki. (na tradycyjnym papierze). Nic tak nie rozwija wyobraźni, nie pobudza umysłu jak zagłębienie się w linearną, pisaną historię fabularną. Tego chyba nie trzeba nikomu wyjaśniać. Przeciętny Polak czyta pół książki rocznie, znam kilka osób, które czytają po 50 książek rocznie, jednak znam więcej takich, które wręcz dumne są z tego, że nie czytają nic (więc się z nimi nie koleguje). Od roku 2003, czyli początku liceum prowadzę rejestr przeczytanych książek w danym roku. Rocznie czytam od 35 do 55 książek, (o grubości od 300 do 800 stron), co w wieku 28 lat daje szacowaną liczbę przeczytanych około 500 książek. Ponadto czytam bardzo dużo magazynów, gazet i artykułów online. Znaczy to też, że wyrabiam normę za 70-100 Polaków. Warren Buffet, Bill Gates i Mark Zuckerberg czytają tony książek. Czytanie powieści rozwija wyobraźnie, empatię, kreatywność, wrażliwość, uczy tolerancji, zwiększa pewność siebie, ogólną satysfakcję z życia oraz poszerza horyzonty. Poza korzyściami intelektualnymi, czytanie po prostu sprawia frajdę i relaksuje mózg. Nie, nie ma szans, nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka, choćbyś była ładna jak Jennifer Lawrence albo Emily Ratajkowsky.
  1. Uprawiaj sport. Nie ma co się rozpisywać, o tym, jak wysiłek fizyczny pobudza endorfiny, wyzwala serotoninę i adrenalinę relaksując mózg, dotleniając go i w ten sposób przygotowując przestrzeń do jego lepszego funkcjonowania. Uprawianie sportu sprzyja poprawie pamięci oraz procesowi zwanemu neurogenesis czyli powstawaniu nowych szarych komórek, donosi najnowsze badanie amerykańskich specjalistów. Najlepsze pomysły i rozwiązania trudnych problemów przychodzą mi w trakcie pływania, jazdy rowerem lub grania w tenisa. Podobno nie tylko mi, ale i kluczowym menedżerom wielkich korporacji i naukowcom.
  1. Słuchaj wykładów. Jeśli mieszkasz w mieście akademickim, nie wstydź się i wbijaj się „nielegalnie” na wykłady z dziedzin nauki, które cię interesują. Ja nie raz tak robiłem. Życia nie starczyłoby mi na studiowanie kilku dziedzin wiedzy, które mnie wyjątkowo interesują np. orientalistyki, neurobiologii, psychologii czy nawet inżynierii środowiska, ale jest na to sposób. Większość sal wykładowych jest duża, a profesorowie nie liczą studentów, więc wejście na jakiś (potencjalnie) abstrakcyjny wykład, celem poszerzenia horyzontów i rozruszania szarych komórek nie sprawi nikomu krzywdy. Profesor się tylko ucieszy widząc nowego studenta (na dziko) z błyskiem w oku. Opcjonalnym rozwiązaniem jest słuchanie ciekawych wykładów online. I tutaj na scenę wchodzi TED którym fascynuję się od trzech lat. Jestem fanatykiem tej konferencji online reklamowanej jako „idee warte rozpowszechniania” i staram się w ciągu każdego tygodnia posłuchać jakiś ciekawy wykład. Na początek, dla przykładu cztery filmy o kreatywności. Wykłady TED nakręcają umysł jak nie wiem co. W tym linku z kolei Mind unleashed zestawił listę najlepszych ośrodków naukowych na świecie, gdzie można za darmo poduczyć się w danej dziedzinie wiedzy, lub po prostu posłuchać inspirującego wykładu.
  1. Obserwuj przyrodę. Natura i jej kolory to najskuteczniejsze antydepresanty. Patrząc w chmury lub piękne wzgórza umysł się resetuje, nudzi. A jak się nudzi to ma wiele pomysłów. Odstaw smartfona na godzinę, znudź się. Zobaczysz ile wspaniałych pomysłów zregenerowany umysł ci przyniesie. Przyroda ma swoje cykle, a Gaja jest najdoskonalszym organizmem. Potrafi być bardzo przewidywalna i matematycznie precyzyjna (patrz fraktale) i zarazem żywiołowa, dzika i niebezpieczna. Wielu malarzy, pisarzy, inżynierów czerpie inspiracje z niej w swojej pracy. Czerp i ty. Mój kumpel mówi, że jestem artystą, bo robię piękne zdjęcia przyrodzie. Nie, to przyroda jest artystą, ona tworzy piękne rzeczy, a ja tylko je łapie i zamieniam w ciąg zer i jedynek, wstawiając na instagrama.
  1. Podróżuj. Dowiadywanie się o nowych miejscach już na etapie planowania podróży rozwija umysł. Szukając nowych sposobów dotarcia do danego miejsca, czytamy o innych kulturach, a w trakcie podróży poznajemy nowych ludzi i ich style życia. Podróżowanie uchroni cię przed ekstremizmami wszelkiego rodzaju i sprawi, że na całe życie wyleczysz się z głoszenia durnych, rasistowskich, skrajnych i agresywnych poglądów. Podróżowanie także przywraca wiarę w naturę ludzką, ponieważ w trakcie podróży otrzymujemy wiele aktów pomocy od przypadkowych ludzi. Inspirowanie umysłu innymi kulturami doprowadziło niejednego malarza, pisarza czy reżysera do szczytów swojego talentu i dało kulturze masowej wiele pięknych dzieł. Neurobiologowie są zgodni: nowe zapachy, dźwięki, język, smaki, widoki wpływają stymulująco na mózg, wytwarzając nowe synapsy, czego skutkiem jest większa neuroplastyczność mózgu. Oczywiście nie wystarczy samo „przebywanie zagranicą” – istotne jest zaangażowanie, integracja z nową kulturą.
  1. Inspiruj się sztuką. Wizyty w muzeach i galeriach sztuki, gdy mieszkałem w Paryżu, Amsterdamie, Edynburgu, Berlinie, Warszawie i kilku innych miastach Europy, zawsze mnie kreatywnie nastrajały. Mogłem przyglądać się abstrakcyjnym wytworom wyobraźni i talentu klasyków światowej kultury, nasycić oczy kolorami, formami, kształtami i dziwnymi przesłaniami, jakie niosły za sobą te obrazy lub rzeźby. Otwiera to umysł skutecznie jak mało co.
  1. Kolekcjonuj pomysły. Ten punkt kradnę od kolegi, autora bloga życie jest piękne, Michała. Mam tysiące dzienniczków, notatników oraz plików na komputerze gdzie zapisuje swoje pomysły, idee, wartości, przemyślenia, mądre myśli. Niby bałagan, ale dokładnie wiem, w której szufladzie, teczce, pliku są zapisane. Stąd wziął się blog – z luźnych przemyśleń które trafiały do mojej głowy, a potem na setki kartek. Mój umysł przetwarzał tak wiele informacji z różnych dziedzin – od polityki, przez gospodarkę, psychologię aż po neurobiologię, że musiałem zacząć to z siebie wylewać. Tak powstają moje najlepsze eseje – łączę własne doświadczenia w głowie, doprawiam wspomnieniami z podróży i dodaje fachową wiedzę z konkretnej dziedziny z najlepszych źródeł. Ostatnio, najcenniejsze idee zapisuje na kolorowych kartkach i przyklejam nad łóżkiem – to właśnie przedstawia zdjęcie z nagłówka tego postu.
  1. Poznawaj nowych ludzi i wdawaj się z nimi w dyskusje. Nic tak nie ogranicza jak grono klakierów przy tobie, którzy są zawsze na tak, gdy ty jesteś na tak, i zawsze są na nie, gdy ty jesteś na nie. Inne poglądy rozwijają intelekt i otwierają umysł na inny punkt widzenia. Dyskutuj, polemizuj, szukaj nowych argumentów, kłóć się (pamiętając o kulturze dyskusji i szacunku do oponenta).
  1. Ponudź się. Dwa moje najlepsze eseje powstały w zimie, gdy wieczory były bardzo długie, a ja leżałem na łóżku przez kilka godzin przed snem i wędrowałem umysłem po wspomnieniach i wiedzy. Po kilku minutach medytacji, w ciszy, bez żadnych urządzeń elektronicznych, umysł wchodzi w trans i zaczyna składać przeżycia i zdobytą wiedzę w sensowne historie fabularne. Nudzenie się jest dobre dla mózgu.
  1. Więcej myśl, mnie pracuj. Na zasadzie – co jest lepsze: wziąć łopatę i zacząć kopać fundamenty pod dom, zmęczyć się i zrozumieć że się źle zrobiło. Czy lepiej pochodzić po polu, narysować na kartce plan domu, pomyśleć, przespać się z pomysłem, a potem szybko wykonać ciężką pracę? Mówią, że inteligentni ludzie są leniwi. Więcej myślą, żeby potem mniej pracować. Menedżerowie największych firm spędzają więcej niż połowę swojego czasu na myśleniu (i czytaniu). Wiedzą, że tzw. thinking time jest kluczowe do rozwijania biznesu, nakreślania strategii, wizji rozwoju oraz poszukiwania sensu tego wszystkiego. Jak z operacja chirurgiczną: jej większa cześć to planowanie i przygotowania, zaś sama operacja trwa kilka chwil. Sam myślę bardzo dużo, zanim się za coś zabiorę. W ten sposób nigdy nie pracuję na marne i zawsze dokładnie wiem co i jak osiągnąć. Zanim rozpocznę działanie, w wyobraźni przygotowuje wszystkie kroki które muszę wykonać zanim zacznę pracę. Jestem po prostu leniwy, nie lubię na darmo pracować.

1011056_1704480279777175_4897189875256048226_n

Żródło obrazka: Fundersandfounders

I jeszcze kilka czynności, które wspomagają bycie kreatywnym: gotowanie, słuchanie muzyki klasycznej, rysowanie (nawet jak się nie ma talentu), zmienianie otoczenia, oglądanie filmów fabularnych i dokumentalnych, spacery, etc.

Richard Florida – zajmujący się geografią rozwoju gospodarczego opracował definicję kapitału kreatywnego. Według niego to zdolność wdrażania nowych idei, technologii, wzorów i wytworów w produkty i usługi. Naukowiec ten opracował trzy wskaźniki kapitału kreatywnego: talent, technologia oraz tolerancja.[2] Talent to kompetencje twórcze, technologia to koncentracja infrastruktury badawczo-wdrożeniowej, a tolerancja to otwartość na zmianę i nowe pomysły. Wszystko razem to klucz do nowoczesnego rozwoju. Jeśli chcemy funkcjonować w dynamicznym świecie jako konkurencyjne i atrakcyjne jednostki koniecznie musimy dbać o mózg. Wskazówki opisane w tym wpisie wymagają dużego wysiłku oraz wprowadzenia w życie nowych nawyków, a nawet całkowitej reorganizacji swojego stylu życia. To wymagająca praca, ale ze swojego doświadczenia wiem, że są skuteczna.

Umysł jest jak spadochron, zadziała, jak go otworzysz.

Podziękowania dla Justyny, autorce bloga justinmymind.me za konsultacje z neurobiologii.

[1] Daniel G. Amen, Wspieraj swój mózg – odmładzaj się, Rebis, Poznań 2015.

[2] Edwin Bendyk, Kreatywni prekariusze, Polityka, nr 14 (3053), 30.03-5.04.2016.

Reklamy

5 uwag do wpisu “Umysł jest jak spadochron

  1. Twój wpis ciekawie pokazuje, że taka gimnastyka dla mózgu, tak jak i „normalna” gimnastyka dla mięśni, musi się składać z wysiłku i z regeneracji. Te momenty, kiedy o niczym nie myślimy, słuchamy muzyki, wchodzimy w kontakt z naturą, znajdujemy się w transie lub w stanie głębokiego relaksu, to momenty, kiedy umysł może odpocząć i dopuścić do głosu intuicję czy wenę twórczą. To też jest potrzebne! Bo czytając blogi z cyklu „więcej, lepiej, szybciej” czasem można dojść do wniosku, że intensywne myślenie 24/7 jest najlepszym, co możemy zrobić dla własnej głowy. A tymczasem kluczem jest równowaga… jak wszędzie. Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s