Hotel wielogwiazdkowy

Móc utrzymać się ze swojej pasji to marzenie i cel wielu młodych ludzi wchodzących w dorosłość. Coraz częściej można usłyszeć o twórcach internetowych którzy dzięki systematycznej pracy i tworzeniu ciekawych filmów w Internecie pozyskali sponsorów i współpracując z markami, zapewnili sobie przychód. Podobne historie stają się coraz częstszym udziałem artystów hiphopowych którzy dzięki sprzedaży płyt, koncertom oraz sponsorom teledysków mogą w pełni poświęcić się swojej pasji. Jeśli chodzi o podróżowanie sprawa ma się podobnie – polscy odkrywcy, wędrowcy, alpiniści i podróżnicy dzięki pisaniu blogów, uczestnictwu w kampaniach reklamowych oraz współpracy z firmami odzieżowymi mogą sobie pozwolić na porzucenie pracy na etat i całkowitemu poświęceniu się swojemu zainteresowaniu. Ci ludzie mogą podróżować często i na dłużej w dalekie regiony świata.

Nie każdy może utrzymywać się z podróżowania a dla wielu osób najlepszym życiowym rozwiązaniem jest praca na etat i podróżowanie w weekendy albo w trakcie urlopu. Każdy zajarany geografią i podróżami nie raz został przyłapany przez szefa na przeglądaniu ofert tanich linii lotniczych w biurze oraz bujaniu w obłokach i marzeniu o przygodach w dalekich krajach. Pracując na etat, na większy wypad można sobie pozwolić dwa, maksymalnie trzy razy do roku i to przy wykazaniu dużej kreatywności oraz dogadaniu się z pracodawcą. Żadnych zmartwień, parafrazując słowa Boba Marleya – wystarczy ruszyć głową, życie staje się o wiele łatwiejsze gdy masz jasno określony cel – przeżywać przygody jak najodważniejsi podróżnicy. Ciekawym rozwiązaniem dla wielu zapracowanych pasjonatów przygód, przyrody i podróżowania są MIKROPRZYGODY.

Pod tym kreatywnym konceptem kryje się idea zachęcająca do przeżycia przygody w krótkim odcinku czasu, np. w weekend, lub w dłuższy dzień po pracy, przy minimalnym nakładzie kosztów oraz w niedalekiej odległości od miejsca zamieszkania. Mikroprzygoda to robienie czegoś nowego, czego nie robiliśmy nigdy wcześniej.

O jakości Twojego życia świadczy to, jak często robisz nowe rzeczy.

Dokładnie, ciężko znaleźć wymówkę w kraju jakim jest gęsto zalesiona Polska, pełna rzek, pól, dzikich zwierząt, ptaków oraz wielu innych osobliwości przyrodniczych. Jeśli nie jesteście przekonani, zobaczcie program edukacyjny Radka Kotarskiego o polskich lasach.

Oto kilka pomysłów na mikroprzygody:

  • Odnajdź źródła najbliższej rzeki.

Nawet jeśli jest to mała, leniwie wijąca się rzeczka przez Twoje miasteczko warto spakować termos do plecaka, nałożyć dobre kalosze, kurtkę i w ciągu jednego popołudnia przy pomocy mapy i kompasu spróbować odnaleźć jej początek. Należy pamiętać o ostrożności!

Mój kolega Jarek, posiadacz pięknego sarmackiego wąsa oraz lokalny tropiciel zwierząt i poszukiwacz przygód pewnej zimowej nocy przedzierał się przez bagna szukając źródeł rzeki Bobrówka. Robiąc hałas i wyskakując z krzaków prawie został pomylony z łosiem i zastrzelony przez myśliwych przyczajonych na pobliskich ambonach.

Po małych rzekach dobrze pływa się na pontonie i w kajaku. Po pobliskiej rzece – Konotopie w latach 90tych pływał mój starszy brat Rafał, lokalny hultaj i mąciwoda, wprawiając w osłupienie mieszkańców miasteczka. Chyba odświeżę ten pomysł. Skoro Tomasz Major na zbudowanej przez siebie tratwie z butelek mógł przepłynąć z Krakowa do Gdańska Wisłą to i mały rejs na pobliskiej rzece łódką też się może udać.

  • Spędź noc poza domem (i nie mam tu na myśli romantycznej wizyty u dziewczyny!)

Spakuj namiot w plecak, dobry śpiwór z tolerancją na zimno (na przykład – 10 stopni), krzesiwo i nóż, ewentualnie folię nrc i spędź noc samemu lub z kolegą albo dziewczyną w dziczy. Satysfakcja z pokonania swoich lęków oraz wczucia się w rytm natury podczas snu gwarantowana! Moja pierwsza samotna noc nad jeziorami w środkowej Szwecji w czerwcu była jedną z najspokojniejszych w życiu. Uśmiech z twarzy nie schodził mi przez cały następny dzień spowodowany dumą z przekroczenia swoich obaw i ograniczeń.

  • Weź kompas, wyznacz sobie limit czasowy np. 4h od startu lub zmrok i idź na północ najdalej jak się da!

Jak dla mnie pomysł brzmi fenomenalnie. Można to zrobić wszędzie. Warto wziąć wyzwanie na poważnie i starać się iść w linii prostej przez gęsty las, pola (czyjeś ;P) lub nawet bagna (przez bagna najlepiej się chodzi skacząc po korzeniach drzew). Niestety jeziora już trzeba będzie ominąć.

  • Odnajdź historyczny szlak w najbliższej okolicy i udaj się na spacer.

Moje miasteczko ulokowane jest dokładnie w połowie drogi z Krakowa do Wilna. Drogę tą wielokrotnie przemierzali polscy królowie i poselstwa między Wielkim Księstwem Litewskim a Koroną. Król Władysław Jagiełło, który nadał prawa miejskie Parczewowi w 1410 roku miał tu swój dwór oraz stajnię. W okolicznych lasach znajduje się „Królowa Droga” będąca częścią tej starożytnej trasy. Inny jej odcinek zwany Gościńcem łączy Parczew z Lublinem od czasów przed wynalezieniem asfaltu. W miejscu dużego stawu ongiś stał młyn oraz karczma, stąd nazwa.

  • Oglądaj gwiazdy z dala od miasta.

Oddal się po zmroku w bezchmurną noc od świateł miasta, na najbliższe pola i patrz w niebo. Gwarantuję że w ciągu godziny uda Ci się zobaczyć co najmniej jedną spadającą gwiazdę, niezależnie od pory roku. Dobrym pomysłem będzie zabranie ze sobą mapy nieba (drukowanej) lub wgranie odpowiedniej aplikacji na smartfon (np. Star Chart). Krokiem dalej będzie kupienie lunety.

  • Zrób sobie małe safari.

Zapomnij o Parku Serengeti w Tanzanii. W polskich lasach jest tyle dzikich zwierząt, że nikt ich nie jest w stanie zliczyć. Wystarczy pojechać rowerem (lub koniem!) do lasu, a najlepiej na polany łączące lasy, z dala od osad ludzkich, i przyczaić się w krzakach. Dobrym pomysłem będzie też zabranie lornetki i wejście na jedną z wielu ambon myśliwskich. Warto też na przynętę porozrzucać jabłka lub różne warzywa po polanie by przyciągnąć zwierzęta. W ten sposób można zobaczyć sarny, dziki, jelenie, łosie, lisy, kuny. Idąc wzdłuż rzek spotkanie bobra nie będzie trudne. Ostatnio podczas jeżdżenia na nartach biegowych przez okoliczne lasy w odległości 50 metrów ode mnie drogę przecięły mi dwa wielkie łosie.

  • Jeździj rowerem po województwie!

Niby oczywiste ale mało kto to robi. W tym kraju jest tak wiele pięknych miejsc, które czekają by je odkryć i sfotografować. W letnie dnie uwielbiam po prostu wyjechać około godziny 15 i w ciągu kilku godzin przejechać kolarzówką 130-150 km po mało uczęszczanych drogach przez zapomniane wioski. Dojechać do Bugu, i granic kraju na wschodzie. Minąć tysiące tajemniczych krzyży, kapliczek, gęstych lasów lub odkryć nowe jeziora. Poziom endorfin w mózgu po takich wyjazdach rowerowych sięga zenitu.

  • Wytypuj stary drewniany dom oddalony od najbliższych osad ludzkich, zapukaj i spytaj czy gospodarz ugotowałaby Ci obiad, ponieważ jesteś strudzonym wędrowcem. Mieszka w nim pewnie stara osoba która bardzo ucieszy się z Twojej wizyty, ponieważ czuje się samotna, a o ile nie będziesz chciał jej czegoś wcisnąć „na wnuczka”, zostaniesz ciepło przyjęty. Czego się dowiesz później będzie ciekawsze niż niejeden hollywoodzki film o II wojnie światowej czy dzienniki z czasów komuny.
  • Znajdź nowy sposób na dojazd do pracy.

Zamiast jechać do pracy autem czy metrem jak zwykle, wybierz środek transportu oparty na sile ludzkich mięśni. Rower, hulajnoga, koń? Wprawisz w osłupienie kolegów z pracy i na pewno będziesz w gazecie tego dnia. W Warszawie jest gość, który z Wilanowa do pracy w Centrum w letnie dni przypływa Wisłą na desce surfingowej z wiosłami – tzw. Stand Up Paddling. Droga zajmuje mu 40 minut, czyli trochę mniej niż stanie w korkach jadąc autem.

  • Inne pomysły na spędzanie czasu w tani sposób w przyrodzie: pływanie łódką po jeziorze i czytanie książki, jeżdżenie na nartach biegowych, jazda konno, geocaching, paintball, wędkowanie, jeżdżenie na łyżwach po jeziorze lub stawie, zbieranie grzybów.

Lubię się czasem zgubić, bo szukanie siebie daje mi frajdę.

Alastair Humphreys – brytyjski propagator idei Microadventures w tym krótkim filmiku prezentuje kolejne ciekawe pomysły na przeżycie małych przygód w najbliższej okolicy. Czemu by nie spróbować?

Sam jestem fanem wszelkiej aktywności w przyrodzie od wielu lat, co z kolei wpisuję się także w szerszy trend we współczesnych społeczeństwach post-industrialnych o zwolnieniu tempa życia oraz powrotu do natury, czyli środowiska, z którego ludzkość się wywodzi. Im więcej mieszkałem w wielkich miastach i pracowałem w szklanych domach, tym bardziej tęskniłem do spędzania czasu w naturze. Spędzanie czasu w przyrodzie nie tylko wzmacnia charakter, ale też sprawia że stajemy się szczęśliwsi, a nasze mózgi są bardziej dotlenione przez co funkcjonują sprawniej.

Jeśli prognoza pogody podaje, że nie będzie padać, a noc będzie gwiaździsta, wystarczy wziąć śpiwór, i pójść spać na plaży (nad rzekę, jezioro czy nad morzem). Po co płacić 200 złotych za hotel czterogwiazdkowy, skoro można spać w hotelu wielogwiazdkowym?

Za darmo.

Gdzieś w Szwecji – hotel wielogwiazdkowy i widok na zachód słońca – godzina 23:15

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s