Zrobiłeś to zuchu!

Minęło równo dziesięć dni od decyzji do wykonania pomysłu. W moim słowniku marzenie to cel z terminem wykonania, inaczej jest tylko snem. Marcin wyposażył mnie w porządną czołówkę, a Andrzej w wojskowy nóż. W Decathlonie zaangażowałem miłego pracownika do zebrania brakujących fantów: menażki, kompasu, kijków trekkingowych i skarpet w góry. W Internecie kupiłem ultra-lekki, amerykański namiot trekkingowy, a w supermarkecie kilka kilogramów jedzenia. Przeczesałem wyniki google search z hasłem Gorgany i przeczytałem wszystkie relacje z wędrówki po tych górach po polsku i ukraińsku. Wypytałem Volodymyra, ukraińskiego kolegę po dyplomatycznym fachu o szczegółowe informacje dotyczące szlaków w tych górach, a dzięki Arturowi, przewodnikowi po Lwowie mogłem zaplanować dojazd przez Ukrainę w góry. Lyubov pomogła mi znaleźć nocleg w Lwowie, gdzie dwie noce gościł mnie ukraiński punk-rockowiec Andriej. CZYTAJ DALEJ

Reklamy