Islandia rowerem – 1633 km w 16 dni

rowerzysta na tle Jokusarlon

Islandia to taka wisienka na torcie moich dotychczasowych wypraw rowerowych. Dużo wody w Wiśle upłynęło i wiele krwi na rowerze przetoczyłem, do momentu gdy poczułem, że jestem gotowy na krainę lodu i ognia. Czułem pokorę wobec tej wyspy,  zaś rozsądek i intuicja podpowiadały, że rowerowa wyprawa dookoła Islandii to nie jest zadanie dla początkującego rowerzysty. Ani nawet dla tego średnio-zaawansowanego. Słuchałem relacji turystów z podróży po niej, czytałem blogi, przyglądałem się sprawie. Aż wreszcie moja sytuacja życiowa dogadały się z moją formą sportową oraz materialną i dały mi znać, aż przyszedł ten moment, że w lipcu 2019 byłem gotowy aby objechać Islandię dookoła rowerem! Czytaj dalej Islandia rowerem – 1633 km w 16 dni

Główna grań – Niżne Tatry – kilkudniowy trek na Słowacji

pod Wielką Chochulą, ponad chmurami

Każdy, kto patrzy w kierunku południowym z najwyższych szczytów naszych Tatr na pewno nie raz zastanawiał się, jakie bezkresne pasma górskie na południu kryje nasz sąsiad. A do wyboru jest całkiem sporo (poza szlakami po Tatrach Wysokich na Słowacji): Wielka Fatra, Mała Fatra, Słowacki Raj, i przede wszystkim ciągnące się przez ponad 90 km pasmo Niżne Tatry. Największy park narodowy Słowacji przyciągnął moją uwagę już kilka lat wstecz. Czytając o nim w relacjach, większość z nich zaczyna się od takiej zachęty: góry nie są tłumnie odwiedzane i są świetnym miejscem na dreptanie z plecakiem i namiotem. Znam siebie, zbyt długo nie dzieęe włosa na czworo jeśli chodzi o decyzje górskie. Na czerwcowy weekend z Bożym Ciałem wybrałem się z dziewczyną na kilkudniowy trek.  Czytaj dalej Główna grań – Niżne Tatry – kilkudniowy trek na Słowacji