Telegram z Delty Nilu #11 – Kair da się lubić

Wielkie miasta od zawsze napawały mnie strachem. Chociaż z jednej strony fascynowały mnie możliwościami jakie daje mieszkanie w nich, z drugiej przerażały natłokiem ludzi, bodźców, wydarzeń i nieustannego pędu. Kair jest właśnie takim miastem. Mieszka w nim ponad 17 mln ludzi – jest drugim największym miastem Afryki. Czteropasmowe autostrady przecinają go przez prawie samo centrum, pięciogwiazdkowe hotele panoszą się nad spokojnie płynącym Nilem a wielkie place i szerokie chodniki zaprojektowane na wzór paryski pełne są przechodniów. Tysiące lat wpływów różnych armii, kultur i stylów architektonicznych ukształtowały stolicę współczesnego Egiptu. Ostatni weekend dałem sobie i temu miastu drugą szansę, a nasz krótki związek można uznać za udany.

Islamic Cairo

Islamski Kair jest kwintesencją wszystkiego co muzułmańskie w Egipcie. Ciasne uliczki, miliony straganów, sklepy z biżuterią, warzywa sprzedawane prosto z wiadra. Kobiety w czarnych nikabach noszące na głowach ciężkie torby, dzieci bawiące się gdzie popadnie, mężczyźni sprytnie zaczepiający turystów by sprzedać swoje wyroby lub usługi turystyczne. Na każdym rogu tej dzielnicy na przechodnia czekają wnętrza pięknych meczetów, mauzoleów i madras czyli szkół koranicznych. Skomplikowany labirynt uliczek pełen życia, kolorów, dźwięków, zapachów i przypraw. Wędrówkę po tej części miasta najlepiej rozpocząć od średniowiecznego bazaru Khan al-Khalili, aby zgubić się w jego labiryncie, wytargować gipsowe piramidy w korzystnej cenie lub kupić lampę alladyna wraz z breloczkami z arabskimi inskrypcjami. Warto rzucić okiem na przepiękny dziedziniec średniowiecznego pensjonatu kupieckiego Wikala al-Ghouri, zajrzeć w trakcie modlitwy do wspaniałego meczetu al-Azhar i obejrzeć fasadę najświętszego budynku w Kairze, meczet Sayydina al-Husseina. Z każdej strony ponad linię dachów wystają marmurowe minarety i okrągłe kopuły budowli islamskich. Proces targowania się o zniżkę na kolczyki czy imitację papirusów zagłusza nawoływanie muezina na modlitwę.

Coptic Cairo

Przez kilka wieków – w okresie między Egiptem faraonów a napływem islamu z Półwyspu Arabskiego Egipt był krajem chrześcijańskim, a Aleksandria jego stolicą gdy Kair jeszcze nie istniał. Bastionem chrześcijaństwa w kraju nad Nilem jest dzielnica zwana Coptic Cairo. Ta najstarsza część miasta, w której znajduje się wiele kościołów wkomponowała się w mury rzymskiej twierdzy z trzeciego wieku naszej ery. Na tym niewielkim obszarze w trakcie krótkiej wizyty zwiedzić można kilka kościołów, na czele z najbardziej znanym Hanging Church oraz Konwentem Świętego Jerzego. Poza nimi, muzeum koptyjskie oferuje podróż przez historię chrześcijaństwa a przyległy cmentarz i jego imponujące nagrobki są wiecznym domem dla wielu prawosławnych, Koptów i katolików. Ta część miasta mocno przypomina mi mury starej Jerozolimy, w której można poczuć się jak znany aktor, proszony przez sympatyczną egipską młodzież o zdjęcie na każdym kroku.

Muzeum Archeologii

Kilka godzin na zwiedzenie tego egipskiego Luwru to zdecydowanie za mało. Natłok eksponatów zebranych w tym budynku przyprawia nie tylko o zawrót głowy, ale także ból nóg (od chodzenia) i kręgosłupa (od schylania się nad przypisami pod wystawami). Dwa piętra wielkiego muzeum pokazują historię Egiptu od czasów Starego Królestwa Faraonów, do drugiego wieku naszej ery. Muzeum zebrało ponad 120 000 eksponatów, które są dostępne dla zwiedzających. Znajdują się tu groby faraonów, wapienne rzeźby postaci historycznych, statuetki wodzów i biżuteria Kleopatry. A przede wszystkim prawdziwe mumie ludzi i nie tylko. W oddzielnym pomieszczeniu muzeum prezentuje zmumufikowane zwłoki krokodyla, ryb, kota, psa, wielkiej ryby i węża…

Spacerowanie po Kairze

Spacerowanie po Kairze to okrążanie słynnego placu Tahrir, znanego z protestów społecznych w 2011 roku, szwendanie się po bulwarze nad Nilem, odwiedzanie kafejek nad jego brzegiem oraz wędrowanie po bogatej wyspie Gezira. Była dzielnica brytyjskiej arystokracji – Garden City oferuje zachwyt nad wieloma pięknymi kamienicami w których mieszkali brytyjscy oficerowie w czasach okupacji Egiptu w pierwszej połowie XX wieku. Jeden poranek lub popołudnie warto poświecić na zwiedzenie piramid w Gizie, albo przejażdżkę wielbłądem po przyległej pustyni przed zachodem słońca między trzema piramidami. Po wizycie w tłocznej dzielnicy islamskiej odpoczynku można zaznać w zielonym parku Al-Azhar a na kolację wpaść do jednej z wielu tanich restauracji.

W ciągu dwóch dni przeszedłem po mieście ponad 30km!

No cóż, chociaż wielki i przerażający, Kair da się lubić.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Telegram z Delty Nilu #11 – Kair da się lubić

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s